Zbawienne dwa dni

A właściwie zbawienny weekend. Czy wiecie, że kiedyś nie trwał on 2 dni? Szczerze mówiąc nawet sobie tego nie wyobrażam, bo bardzo cenię te dwa dni odpoczynku. Nawet kiedy nie są one poświęcone tylko lenistwu, zaś nadrabianiu zaległości w porządkach czy zakupach to doceniam ten czas. Nigdy nie śpi mi się tak dobrze jak w…
Czytaj dalej

Odrobić lekcje

Wczoraj po pracy wracałam do domu wykończona. Niewyspana, generalnie przemęczona, z oznakami zmęczenia fizycznego, ale przede wszystkim psychicznego. Przytłoczona obowiązkami, myślami o tym, co jeszcze trzeba zrobić, co nie zostało skończone, jak ugryźć dany temat. No i jeszcze złe nowiny, same złe nowiny… Taki dzień, a może czas. Czy to już tak zawsze będzie w…
Czytaj dalej