Dziennik mojego syna – 12 msc – MAM JUŻ ROCZEK!!!

 

Dzień 1 – 29.09.2017

Mama jutro ma urodziny, w ramach których dzisiaj wyruszyliśmy na wycieczkę do Sandomierza. Lubię podróżować, ale tym razem wszystkich nas troszkę zdenerwowało niesforne auto! W końcu dojechaliśmy i stwierdziliśmy, że Sandomierz to klimatyczne miasto! Po wyczerpującej podróży wybraliśmy się do restauracji „Pod bramą”, a tam zaczepiałem wszystkie kelnerki! Nie potrafię się nie uśmiechać do innych :) Było bardzo fajnie, bo sam tuptałem, gdzie tylko chciałem :)

Dzień 2

Sandomierz ma swój urok. Dzisiaj zaliczyłem spacerek z rodzicami, m.in. widziałem Wisłę, a potem… nie zgadniecie! Odwiedziłem Muzeum Ojca Mateusza :D Figury woskowe zrobiły na mnie ogromne wrażenie – były jak żywe! Piękna pogoda, fajny klimat – rodzinny wypad udany :)
PS. Jeden minus opiszę jutro!

Dzień 3

Tak, tak wypad może i udany, ale auto nam padło. Kolejny miesiąc będzie pełen przygód, ale bez samochodu, w takim razie muszę intensywniej ćwiczyć chodzenie. Pchacz w ruch w domu, na dworze buty i nóżki pracują, a wózek niech jeździ sam! :)

Dzień 4

Bardzo lubię sprzątać! Nie trzeba mi dwa razy powtarzać ani specjalnie prosić. Posprzątam wszystko! Ze stołu zrzucę na podłogę, zabawki za siebie, książki fruu niech się nie kurzą, ubrania z komody trzeba wyciągnąć przetrzepać, buty z szafy wyczyszczę (ammmmm;)), jakby zaistniała taka potrzeba to własnymi rękami bym śmieci z kosza pojedynczo powyrzucał. Nie, nie jestem pedantem ;)

Dzień 5

Uwielbiam oglądać bajki i tańczyć! Bardzo lubię też sam decydować, co oglądam, mając pilota klikam, pstrykam, przełączam dopóki nie znajdę czegoś dla siebie! Nie lubię ciszy! Gdy TV jest wyłączony szukam grających zabawek albo sam tworzę, nawet z tubki z kremem i nakrętki można wydobyć muzykę :)

Dzień 6

Treneiro to ja! Cieszę się, gdy ktoś ćwiczy na podłodze! Ja wtedy asystuję, pomagam i przechodzę przez osobę ćwiczącą w tę i z powrotem (a właściwie po osobie:p), sprawdzając jakość wykonywanych ćwiczeń. Najczęściej nadzoruję tatę i muszę przyznać, że ćwiczy całkiem dobrze.

Dzień 7

Babcia Krysia zawsze da mi coś smacznego do spróbowania – herbatkę, kisielek, coś słodkiego :) Mimo chorych nóg zawsze weźmie mnie na ręce, a do tego nosi długie sukienki i spódnice, po których tak wyśmienicie mi się wspina! :D

Dzień 8

BOBAS, czyli ja Drodzy Państwo lubi wybór. Baaardzo lubi! Dzisiaj po raz pierwszy dostałem pomidorka, chlebek i  ciasto brzoskwiniowe do rąk własnych. Ach jakże się zdumiałem kiedy położono przede mną te smakołyki. Aż parsknąłem śmiechem, że je wszystkie ścisnę, zjem, namaluję nimi obrazy na tacce. Ile roboty :D!

Dzień 9

Chcę poznawać świat! Jestem wszędobylski! Nic nie ujdzie mojej uwadze. Eksploruję wszystko, łącznie z gniazdami elektrycznymi, ale ostatnio coś do nich rodzice powkładali i trudniej jest tam wsadzić moje zwinne paluszki. Do szuflady z narzędziami też trudno się dostać, bo rodzice ją zakleili, ale mam nadzieję, że już niedługo uda mi się sforsować blokadę do piekarnika! ;)

Dzień 10

Noce dzielę na pół: do jedzonka śpię w swoim wyrku, a potem z mamą i tatą w wielkim łożu. Czasami domagam się przytuleń pchając się głową w stronę wybranego celu! :) Jestem rannym ptaszkiem, a podczas dnia nie lubię marnować czasu wylegując się. Co ważne, zawsze budzę się z uśmiechem :)

Dzień 11

Co prawda swoich ząbków mam jeszcze niewiele, ale…zdecydowanie przejawiam predyspozycję na…dentystę ;) Doskonale badam stan uzębienia innych osób! Czy wszystkie zęby są, czy aby wszystkie dobrze wymyte, zdrowe, a może tutaj widać jakiś ubytek. Moja zwinna dłoń cała mieści się do buzi zarówno mojej, jak i cudzej ;)

Dzień 12

Uwielbiam puszczać bańki buzią! Robię takie bulki ze śliny i chodzę po domu, mówiąc „nam, nam, nam”. Czasami ćwiczę tę technikę kilka razy dziennie! Wtedy trzeba być skupionym i koniecznie trzeba chodzić, a nie siedzieć ;)

Dzień 13

Zbliża się wieeelki dzień – moje urodziny. Trzeba przemyśleć, co chciałbym dostać…Hm…Drodzy rodzice bardzo proszę chciałbym dostać własnego konia! Najlepiej białego rumaka, gdyż patataj, patataj, patataj robię po mistrzowsku! :D Ależ to będzie frajda mieć własnego konia jak prawdziwy rycerz!

Dzień 14

Kiedyś mocno cieszyłem się z siedzenia. Sama zmiana życia z poziomu na pion była zaskakująco-zachwycająca! A teraz? Progressssss. Teraz czerpię ogrom radości z chodzenia ba! z biegania! Ileż szczęścia jest w możliwości samodzielnego przemieszczania się!!!

Dzień 15

Dzień jak co dzień. O 16.00 drzemka, budzę się, wstaję, a tu dom pełen ludzi. Wszyscy uśmiechają się, bawią się ze mną, biorą na ręce. To współpracownicy taty. Teraz łatwiej mi będzie rano go wypuszczać do pracy skoro ma tam taką fajną atmosferę i otaczają go mili ludzie:)

Dzień 16

Huśtu, huśtu, huśtuuuu…Huśtawki są super, nie potrafię ich ominąć obojętnie :)
Dzisiaj widziałem się z ciocią Gosią i wujkiem Rafałem. Nie ma to jak ciepła herbatka w miłym towarzystwie. Potem odwiedzili nas sąsiedzi. Urzekła mnie 2-miesięczna Hania. Jest taaaka malutka jak laleczka. Ja też podobno taki byłem! Zaczepiałem Hanię łapiąc ją raz za rączkę, raz za stópkę :)

Dzień 17

Dzisiaj po raz pierwszy jechałem autobusem miejskim! Trzy przystanki w porządku, jakoś dałem radę, ale jak na pierwszy raz to potem miałem dosyć i chciałem wysiadać. Na szczęście nie jechaliśmy zbyt daleko! A wiecie, gdzie się wybraliśmy? Po moje pierwsze BUTY! Zakupiłem obuwie, rozmiar 21, koloru granatowego, zapinane na 2 rzepy :) i w drogę!
PS. Byłem bardzo grzecznym klientem i spokojnie mierzyłem różne rodzaje butów. Gdy założyłem buciki pasujące na mnie jak ulał to już ich nie ściągałem :]

Dzień 18

Wybrałem się razem z mamą i babcią Krysią na zakupy autobusem. Tak mnie ta wycieczka zachwyciła, że podczas jazdy dosłownie padłem z wrażenia! Tym razem byłem dzielny i w ogóle się nie bałem! Pogoda piękna, słonko świeciło, to pomyślałem, że nie ma powodu do marudzenia. Potem zaliczyłem drugi spacer,  a w jego ramach przejażdżkę rowerem i wizytę na placu zabaw!

Dzień 19

Wiem, co oznacza słowo księżyc! C  :) Wisi nad moim łóżeczkiem i się do mnie uśmiecha! Mam też księżyc w książeczce i księżyc zabawkowy, który gra! Kojarzę coraz więcej słów: miś, zajączek, króliczek, piesek, kotek, krówka, Dziubek, przytulaj, mniam, bajeczka, książeczka, czytać, spacer, huśtawki i wiele, wiele innych! Tylko jeszcze nie wiem jak samemu je wypowiedzieć, ale powolutku, w końcu kiedyś mówiłem, że nie wiem jak siadać i chodzić, a to już ogarnąłem! Teraz czas na słownictwo!

Dzień 20

Doskonalę technikę tańca. Kiedyś poruszałem się w górę i w dół, a teraz dodaję rytmiczne pląsy  w lewo i w prawo, poruszam główką i podnoszę nóżki, raz jedną, raz drugą. Wyglądam bosko! Mówią mi to miny wszystkich dookoła! :D

Dzień 21

A może ja będę DJ-em lub dyrygentem? Uwielbiam od rana grać na moim muzycznym stoliczk,u a do tego doskonalę swoje taneczne ruchy! MUZYKA!!! Kocham grać, tańczyć, śpiewać :) Jestem człowiekiem orkiestrą!

Dzień 22

Lubicie prędkość? Ja bardzo! Urządzam z mamą wyścigi z pchaczem i tak biegniemy po korytarzu i rozbijamy się o drzwi :D Ha ha! Za krótkie dystanse, bo przestrzeni brak, ale cóż za technika! Mknę jak błyskawica, jeszcze momencik i pogonię bez pchacza!!!

Dzień 23

Dzisiaj razem z mamą i tatą wybraliśmy się do CSK i Ogrodu Saskiego, a tam miła pani robiła nam pstryk, pstryk. Byłem na tarasie widokowym, odwiedziłem ogromny plac zabaw i rzucałem jesiennymi liśćmi. Ach jak wiele było takich złotych i żółtych listków! Piękna złota jesień! <3

Dzień 24

Dzisiaj są 30-te urodziny tatki! Rano dzielnie kibicowałem tacie w półmaratonie na ponad 21 km! Po raz pierwszy w życiu tata biegnie taki dystans! Dał radę! I to z jakim czasem (1:53) :D! Jesteśmy razem z mamą bardzo dumni! Kiedy tata wrócił z  biegu zapaliliśmy mu świeczkę na małym torciku, bo on nie przepada za ciastkami, tak jak ja :) Było spokojnie i wesoło! Podokazywałem dziadkowi Robertowi, którego lubię ciągnąć i głaskać pod nosem, a tam ma śmieszny wąs :D

Dzień 25

Dziś są urodziny dziadka Stasia, więc zadzwoniłem i złożyłem mu życzenia. Dziadek choruje, więc życzyłem mu zdrowia!
Z mamą odwiedziłem plac zabaw, a tam duuużo chodziłem trzymając się jej za ręce! Cóż za cudowne uczucie. Już prawie jestem samodzielny! Niebawem porzucę wszelkie pomoce i wymaszeruję z domu! Tup tup!

Dzień 26

Dopiero zaczynałem pisać ten dziennik, a już kończę. Jak ten czas pędzi! Sam nie wiem, kiedy się tak zmieniłem, dojrzałem. Nie przypominam już bobasa, patrzę w lustro, a tam wieelki chłop – 97 centyl! Pierwsze urodziny planuję uczcić zaczynając samodzielnie chodzić, a jak już pójdę to i zabraknie czasu na pisanie… Ahoj przygodo! Lecę poznawać świat!

Dzień 27

Mama pojechała do lekarza, a ja zostałem z babcią Krysią i się dzielnie bawiłem! Babcia daje mi do spróbowania dużo smakołyków i zawsze nosi na rękach! :) Uwielbiam się z nią pieszczocha i całować <3 Kiedy mama już wróciła to była za mną tak bardzo stęskniona, że długo się razem tuliliśmy!

Dzień 28

Wczoraj wieczorem, gdy już spałem, przyjechała do nas ciocia Edyta. Dzisiaj rano bardzo mnie zaskoczyła, gdy weszła niespodziewanie do pokoju! Szybko się jednak z ciocią oswoiłem :) Dostałem od niej wcześniejszy prezent urodzinowy – śpiewający nocnik! :D Jest szałowy! Tata ma mi niebawem zdradzić męskie tajniki korzystania z niego ;)

Dzień 29

Rano pożegnałem babcię Krysię, która wyjechała, a ja już za nią bardzo tęsknię :( Potem szok! Mama o 7.00 rano wyszła do pracy i zostałem z babcią Jolą. Byłem odważny, dzielny i bardzo grzeczny, bo babcia Jola wymyślała fajne i ciekawe zajęcia. Dzień szybko minął, a gdy się obudziłem z drzemki była mama! Przywitałem ją rzewnym płaczem!

Dzień 30 – 28.10.2017 – 1 URODZINY

Niezwykły dzień! Dziś są moje 1 urodziny! Co prawda urodziłem się o 22.20, ale próbowałem się wydostać już od 2 ;)! Pamiętam jakby to było wczoraj, kiedy stwierdziłem, że dosyć okupowania mamy brzucha (tym bardziej, że zrobiło się ciasno) i postanowiłem nie czekać do 13.11! :D
Dzień spędziliśmy spokojnie, rodzinnie. Mama i tata zaśpiewali mi sto lat, złożyli życzenia, wycałowali <3 Poczułem się jak w chwili kiedy to spotkaliśmy się po raz pierwszy :) :*

29.10.2017 – IMPREZA URODZINOWA

Dzisiaj urządzam przyjęcie urodzinowe! Jest girlanda z napisem: „1 urodziny Juliusza” (zrobiona przez mamę specjalnie dla mnie!), są odświętne stroje, przepyszny tort, który upiekła mama (tort o smaku brzoskwiniowo-kokosowym bez jaj, mleka i margaryny)! Goście dopisali! Było 100 lat, szampan, tańce, muzyka i … prezenty! Dostałem wymarzonego konia na biegunach, czapkę i szal, zabawki, książkę i pieniądze na …  więcej zabawek ;) Mój kawałek tortu schrupałem sam bez niczyjej pomocy! A wcześniej pomyślałem życzenie i zdmuchnąłem świeczkę! Zgadniecie o czym pomyślałem? Nie wiedziałem, że życzenia tak szybko się spełniają! :) Zrobiłem pierwszy kroczek (a nawet 3 kroczki) na pierwszy roczek! Hurraaaa! Tup tup!
* Samodzielne chodzenie zacząłem w pełni praktykować w 1,5 tygodnia po 1 urodzinach! Liczne wcześniejsze próby i determinacja nie poszły w las! Spełniajcie swoje marzenia! Papapa tup tup tup idę w świat!

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>