Dziennik mojego syna – 10 msc

 

Dzień 1 – 29.07.2017

Wybrałem się razem z mamą do pediatry i na badania. Niestety skórka mi znowu dokucza. Swędzi jak nie wiem co! Nie mogę spać przez to, a mama próbuje mnie chronić przed samym sobą, ależ to mnie denerwuje! Jak swędzi to muszę się podrapać! Dzisiaj przypadkiem spotkaliśmy mojego kolegę z sali szpitalnej – razem się rodziliśmy i bardzo się zmieniliśmy od tamtej pory. Mężniejemy! A co!

Dzień 2

Uwielbiam ten czas tylko z mamą :) ! Rano i wieczorem czytamy książki, po śniadaniu sprzątamy i idziemy na spacer, po obiadku brum brum na rowerze, albo się huśtam, albo latam samolotem, potem rozmawiamy z misiem i bawimy się zabawkami, a na koniec kąpiel, małe SPA  oraz czytanie i przytulanie na dobranoc <3

Dzień 3

Jak ten czas szybki leci! Ani ja ani rodzice nie możemy uwierzyć, że to już 10 miesięcy mi leci! Idę jak burza!

Dzień 4

Kiedy widzę inne dzieci, to jestem zachwycony! Uśmiecham się i podskakuję radośnie. My – dzieci rozumiemy się bez słów! Przyznam, że najczęściej zaczepiają mnie dziewczyny. Dwie to nawet mnie pogłaskały! A ile komplementów usłyszałem. Jestem dżentelmenem, ale nie niestety jeszcze nie chodzę i nie mówię :P

Dzień 5

Obecnie leżenie to to, czego nie lubię najbardziej. Muszę być bardzo zmęczony, żeby się na to w ogóle zgodzić! A podczas zmiany papmersa walczę, uciekam, szkoda czasu na wylegiwanie się! Muszę jeszcze zajrzeć do szafy, wyrzucić wszystko z szuflady, przewrócić pudło, rozsypać zabawki ufff.

Dzień 6

„Jemy – nie plujemy” Tata wymyśił to hasło specjalnie dla mnie, ale nie zawsze działa! Czasami daje mu fory – niech sobie myśli, że tak skutecznie przekonał mnie do jedzenia tej ohydnej kaszki… a ja po prostu już czasem z braku laku łyyykam!

Dzień 7

Jeszcze niewiele mówię, chociaż czasami jak się rozgadam to myślę, że i sąsiedzi mają dość! Może nie mówię zbyt zrozumiale, a jednak rozumiem praktycznie wszystko! Jeszcze się do tego nie przyznaję, żeby nie było :) Ale tak słucham, co tam rodzice planują i ustalają.

Dzień 8

Sam się przewracam na brzuszek, a potem siadam, wstaję, gdy się o coś podciągam. Ćwiczę cały czas! Moje ciało w ciągłym ruchu. Wyginam śmiało ciało! Dla mnie to …. mało! Gdy mama siedzi obok to cały czas się po niej wspinam i mówię „mama” „mama”! :)

Dzień 9

Już się nasiedziałem! Raczkuję! Jak chce coś sobie wziąć to po prostu musi się udać – moim pierwszym motywatorem jest pilot TV. Po niego doraczkuję wszędzie, wdrapię się na łóżko, na którym leży. A co najważniejsze jak już go dorwę to wiem, co trzeba robić: celuję w telewizor i władza w moich rękach!

Dzień 10

W upały raczej preferuję negliż, niestety nie całkowity. Tak się składa, że podejmowałem kilka prób zabawy bez pampersa, w tetrze, żeby wywietrzyć rejony „If you know what I mean”, ale nie będę owijać w bawełnę – nie będę się powstrzymywać. Także najnowszy krzyk  mody – pampers! Tylko pampers w takie upały ;)

Dzień 11

9 lat od zaręczyn rodziców świętujemy całą trójką! Wybraliśmy się nawet wspólnie na pizzę. Potem (niestety) rodzice zabrali mnie na pobranie krwi do badania. Pobrano mi aż 3 całe fiolki, a ja byłem bardzo dzielnym pacjentem! Nie mogłem inaczej w taki dzień! :)

Dzień 12

Trzpiotek, Szkrabinka, Ślicznioch, Słodziakos, Dzidziusiek, Perełka, Sikario to tylko niektóre z moich ksywek ;) Są jeszcze inne, ale to nasza rodzinna  tajemnica. Tymczasem idę raczkować – bardzo interesuje mnie przedsięwzięcie przewrócenia wiatraka! Do dzieła!

Dzień 13

„Zły nosek” – to taki mój mały nosek, który marszczę, gdy jestem niezadowolony. Do tego dołączam usta w ciupek i wszyscy już wiedzą, że wtedy lepiej ze mną nie zadzierać! Zły nosek póki co najczęściej się pojawia przy jedzeniu. Zdziwieni? To spróbujcie jeść bez zębów!

Dzień 14

Dzisiaj po raz pierwszy o własnych siłach przemierzyłem całe mieszkanie! Tapu, tapu, tapa! Wszystko jest takie interesujące i kolorowe: pudła, buty, książki, butelki, kontakty elektryczne, kosze, szafy, blokady do drzwi, a nawet drzwi! Jak cudownie jest móc się samemu przemieszczać!

Dzień 15

Uwielbiam czytać książki! Codziennie rano i wieczorem razem z mamą czytamy. Najbardziej lubię też nasz wieczorny rytuał kiedy to po kąpieli czytamy, potem jem i zasypiam,  mama mnie głaszcze, a ja tulę kocyk :)

To był dzień pełen miejsc i ludzi! Dzisiaj po raz pierwszy byłem na Zamku Lubelskim! Podziwiałem wystawę „Portret miasta. Lublin w malarstwie, rysunku i grafice 1618–1939”. A potem…Nie zgadniecie! Po raz 1 odwiedziłem bar! Razem z rodzicami spotkałem się ze znajomymi w „Czarnej owcy” przy Placu Wolności. Oj działo się! :)

Dzień 16

Nagle zrobiło się zimno i cały dzień pada, ale dla mnie pogoda nie jest straszna. Raczkuję, wstaję przy łóżku, jeżdżę rowerkiem po domu. Ostatnio lubuję się również w pluciu jedzeniem, tym samym rodziców doprowadzając do szału. Pluję wszystkim czego spróbuję, niedługo będę mógł brać udział w zawodach w tej dziedzinie! ;)

Dzień 17

PIERWSZY ZĄB! Dolna prawa jedynka powitała świat :) Mogę ugryźć na zademonstrowanie :) Rodzice chcieliby mi zaglądać do buzi i foty pstrykać, ale ja się nie daję! Będę się bronił! 1 ząbek to nie lada gratka – to oznacza, że teraz będę jadał coraz lepiej :)

Dzień 18

Wybrałem się z rodzicami na spacer,  a potem odwiedziłem dziadków i wujka z ciocią! Poraczkowałem, potańcowałem , pośpiewałem i padłem! Teraz jestem samodzielny i niezależny, gdzie chcę to sam pójdę, a jak już się obudzę np. o 3 rano to nie czekam aż ktoś mnie weźmie tylko sam wstaję! :D

Dzień 19

A może ja będę artystą? Uwielbiam malować obrazy kaszką, albo marchewką albo pomidorem na moim krzesełku i stoliczku do jedzenia. To prawdziwe arcydzieła! Tworzę ich nieskończenie wiele, bo SAM potem robię „myju, myju” chusteczką :)

Dzień 20

W dzień praktycznie nie śpię, bo szkoda mi czasu. 5.00 rano wstaję,  ok 7.00  krótka drzemka, a potem chwila snu na spacerku około południa. Poza tym cały czas  jestem na nogach! Ba! Na rękach i na nogach przemierzam świat ! :)

Dzień 21

Mama coraz bardziej boi się i martwi powrotem do pracy. Aż chciałaby mnie wycałować i wyprzytulać na zapas. Czas pędzi tak szybko! Dopiero się urodziłem, a niebawem stuknie mi okrągła 10-tka!

Dzień 22

100 lat dla Kasi i Seby. Tak, tak to już moje 3 wesele. Bawię się na całego – zaliczyłem obiadek, tańce, latawce, księgę gości, fotobudkę i pamiątkowe zdjęcie z parą młodą. Potem drzemka, a o 5 rano z powrotem na parkiet! Nawet nagrałem życzenia dla młodych. Taki gość jak JA!

Dzień 23

Po przemiłym śniadanku z parą młodą razem z rodzicami wracamy do domu, a tutaj czeka na mnie babcia Krysia i ciocia Edytka! Ile radości i szczęścia! Ach jak ja uwielbiam się witać :) Piszczę ze szczęścia ! :)

Dzień 24

Dzisiaj poznałem Hanię! To moja nowonarodzona koleżanka z sąsiedztwa! Jest taka malutka! Ja jestem przy niej wielkoludem. Jak trochę podrośnie to się może razem pobawimy! Tymczasem, gdy Hania płacze to ja jak mógłbym inaczej? Pełen empatii płaczę razem z nią.

Dzień 25

Pogoda iście jesienna – mi i mamie nie straszna. Deszczyk kropi, a my sobie spacerujemy! Nie ma to jak drzemka na świeżym powietrzu. Poza tym uwielbiam oglądać korony drzew ruszające się na wietrze, latające ptaki i oczywiście jeżdżące auta! Te ostatnie pokazuję mamie ręką i mówię „Oooo!”.

Dzień 26

Jest jest! Ząbkowanie na całego! Druga dolna jedynka się uśmiecha dzisiaj do mamy! :D Jeszcze chwila, a będę musiał myć zęby – dopiero będzie się działo! Cały czas się uśmiecham i śmieję, a teraz w końcu będę miał co szczerzyć! Tymczasem nazwisko zobowiązuje! :P

Dzień 27

Śpiewam i tańczę i…. nie jem pomarańczy, bo jestem alergikiem i mam AZS, a cytrusy wzmagają objawy! Rekompensuję sobie to tym, iż tańczę nawet przy dźwiękach suszarki czy elektrycznej szczoteczki do zębów, a co tam, szkoda, żeby taka oryginalna muzyka się marnowała!

Dzień 28

Co rano robię przegląd swojej garderoby. Sprawdzam kolory, kroje, materiały i tak siedzę przy komodzie, a bodziaki tylko robią „fru”. Ech. Ciężko się zdecydować! O szuflada jest pusta. To następną  proszę! Czasami wybieram  ubranko i razem z nim wyruszam w trasę po domu! Mama! Jutro ten poproszę!

Dzień 29

Dzisiaj przeżyłem swój pierwszy piknik! Wybraliśmy się z rodzicami nad zalew. Widziałem narty wodne, łódź, wspaniałe fontanny, zjeżdżalnię wodną. Zaliczyłem drzemkę i obiadek na świeżym powietrzu, hasałem po kocu badając stan trawy wokół nas oraz motywowałem tatę ćwiczącego na siłowni. Co za dzień!

Dzień 30

Raczkowanie jest super, ale ja jestem człowiekiem rozwojowym. Postęp z dnia na dzień to moja dewiza! W związku z tym stoję przy czym tylko się da i już nawet trzymam się tylko jedną rączką próbując się jednocześnie bawić :) Potrafię też wykonać parę kroków trzymany za obie rączki!

Dzień 31

 

10 MSC a ja już nie przypominam dzidziusia czy niemowlaka! Jestem chłopcem! Muszę zacząć planować moje pierwsze urodziny skoro czas tak pędzi! Tymczasem staram się nie marnować ani chwili. 5:00 rano robota wre!

Stoję, raczkuję, siedzę, klaszczę, ach tego jest tak wiele! Chyba już nie jestem w stanie Wam tego wszystkiego tutaj opisać! Serio, serio.
 10-miesięczny ja to 78 cm wzrostu i 9,8 kg.

2 komentarze do “Dziennik mojego syna – 10 msc

  1. Oj, dzieje się u Ciebie, dzieje, kochany Smyku!
    Już raczkujesz, stajesz, ba – powiadasz, że nawet stawiasz pierwsze kroczki trzymany za rączki?
    Brawo, niezły jesteś:)
    Tylko z ząbkami Ci współczuję. Boli, gdy się przebijają, prawda?
    Ale zobaczysz za to, jak rozszerzy się Twoja dieta.
    Będziesz mógł chrupać różne smaczne potrawy.
    Ps. Wiem, że jesteś bardzo zajęty już od rana, ale daj czasem pospać rodzicom nieco dłużej niż do 5. :)

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>