Dziennik mojego syna – 6 msc

 

Dzień 1 – 29.03.2016

Dzisiaj miałem wizytę u ortopedy. Bioderka mam jak ta lala ;)! Niestety muszę popracować nad główką. Chyba nie wspominałem o tym, ale od urodzenia (a nawet wcześniej!) uwielbiam patrzeć w prawo. Teraz muszę popracować nad skierowaniem mej głowy w lewo, także jak się spotkamy to wiecie jak się ustawić? :)

Dzień 2

Yeah! Udało się! :D Gdy mama zbliżyła się do mnie z tym małym prostokątnym, świecącym  pudełeczkiem – szybko złapałem i pstryk! – zrobiłem zdjęcie mojej dłoni trzymającej mamę za palec! To pierwsza fotografia mojego autorstwa! :)

Dzień 3

Ostatnio bardzo lubię, gdy od czasu do czasu jestem lulany do snu. Niby jestem już duży, bo w końcu mam parę miesięcy, ale lubię tak poczuć się jak Dzidziuś… Otulony w koc i ciepłe ramiona przy jednostajnych ruchach zasypiam jak na Bobasa przystało :)

Często słyszę pytania –czy ja w ogóle płaczę? Oczywiście, że tak! Na przykład, gdy zapłacze inny Dzidziuś. Tak jestem pełen empatii, że nawet przez sen, gdy dosłyszę płacz, natychmiast zaczynam się łączyć w bólu!

Dzień 4

Dzisiaj miałem moją drugą wizytę u okulisty. Byłem bardzo dzielny! Zapłakałem tylko z dwa razy, gdy pani okulistka zbyt blisko mnie zbliżyła te ohydne gumowe rękawice, ale szybko przestałem płakać bo dopisuje mi humor ;) Później odprowadziłem tatę na przystanek, bo znowu wybiera się w delegację ;/ A na koniec dnia zrobiłem sobie dłuuugi spacer z mamcią :)

Dzień 5

Spacerowałem prawie 2 godziny z mamą i babcią Krysią. To pierwszy dzień wspaniałej pogody w moim życiu! Jest cieplutko i słonecznie – pierwszy raz nie musiałem wkładać kombinezonu! Najbardziej jednak nie znoszę czapki! Chyba mam to po mamie – ona też w dzieciństwie ich podobno nie lubiła! Przyznaję jednak, że jest mi w nich do twarzy, szczególnie tych niebieskich :)!

Dzień 6

Czy wiecie, że ja już wyciągam rączki po zabawki? Właściwie to nie tylko po nie :) Gdy mama niesie talerze lub je banana to ja też chcę! Dlatego ostatnio poznałem jego smak – ostrożnie go schrupałem :) Pycha! Spróbowałem też nowe warzywko – brokuł. W smaku średni, ale kolor extra, więc zajadam się nim! Teraz idę jak burza jem wszystko co mi dają :))))

Dzień 7

Tak, tak rozmiar 68 powoli zaczyna się kurczyć, a pampersy zmieniłem na 4! Rośnie się, więc od dzisiaj zajadam kaszkę. Jem aż się uszy trzęsą, ale z cysia nie zrezygnuję prędko ;D Chcę cysia, cyś mnie rozumie, nie zmienia się i zawsze serwuje tak samo pyszne mleczko :)!

Dzień 8

LA LA LA LAAAAAAA Ach jak ja uwielbiam piszczeć! Wspaniały głos, cudowna barwa! :P Nawet mam swój mikrofon! Mama nazywa go – butelka, ale smoczek pięknie przyjmuje dźwięki :)!

Dzisiaj poznałem smak wspaniałej śliwki. Mogę ją jeść non-stop! Coś przepysznego :)

Dzień 9

Tatuś znowu się przeziębił! Widuję go częściej, ale na dystans. Katar już miałem i nie chcę więcej spotykać się z Fridą!

Ekhm! Próbowaliście swoich stóp? Od pewnego czasu staram się skosztować jak smakują, ale nogi niesfornie się ruszają, wiec potrzebuję wielu prób. Nie spocznę dopóki mi się nie uda! Jestem blisko!

Dzisiaj odwiedziły mnie bardzo wesołe i miłe ciocie Anie :) Podarowały mi wspaniałą książkę „Popatrz w niebo”.

Dzień 10

Ależ dzisiaj cieplutko! :) Dawaj na spacerek z rodzicami :)! Kocham te spacery we trójkę <3 Po południu odwiedziliśmy pediatrę – wszystko ok. Tylko jestem alergikiem i według niej mam dużą głowę, co trzeba zbadać! Nie wiedziałem jak jej powiedzieć, że gdy się jest bystrzachą to trzeba mieć miejsce by tę wiedzę gdzieś upchnąć! Się wie! ;) Przez nią rodzice bardzo się martwią :(

Dzień 11

Dzień zacząłem od wizyty u alergologa. Myślałem, że będzie gorzej, ale było całkiem przyjemnie. W sumie nic nowego się nie dowiedziałem. Mama dalej na diecie to ok, ale że ja mam być smarowany kremami to niezbyt mi się podoba. Nie przepadam za tym! Ale cóż! Poświęcę się skoro rodzice tak się przejmują.

Potem odwiedziła mnie ciocia Basia i wujek Radek. Było wesoło – pośpiewałem im przy mojej ulubionej muzyce :)!

Dzień 12

Spokojna niedziela. Dzień zaczynam od gimnastyki: nogi – góra, dół, góra, dół…! I na boczek i na drugi! I na brzuszek, głowa – góra, dół, góra, dół. Czas na ręce, chwytam zabawkę i drugą i dalej! Nie przestaję ćwiczyć! Oooo obrus… a złapię go, ciągnę, oooo kubek, oo kawa, bah!

Dzień 13

Dzisiaj znowu pojechaliśmy do Luxmedu. Dziwna sprawa – tym razem pani doktor zmoczyła mi czymś obślizgłym głowę a potem masowała ją czymś zimnym i twardym! Rodziców bardzo to stresowało, ale po badaniu wyszli zadowoleni  w przeciwieństwie do mnie – byłem wściekły z zepsutą fryzurą! :O

Dzień 14

Wiosna to jednak kapryśna pora roku, a kwiecień plecień…:/!Znowu jest zimno i wietrznie! Mimo to spacerujemy, tylko to ubieranie…ech.

Poza pogodą – dziś jest wielki dzień! Mija druga rocznica  ślubu rodziców! Widziałem jak się przytulali i składali sobie życzenia. Nie chcę nic mówić, ale od ślubu najlepsze co ich spotkało to… tadaaam – JA :D

Dzień 15

Macie swoje ulubione piosenki? Ja najbardziej lubię, gdy śpiewa mi się: lalalalalalala. Zawsze odwdzięczam się uśmiechem! To przepiękna melodia! :) No dobra, lubię też gdy ktoś mnie całuje po stópkach, bo mam łaskotki :D ;)

Dzień 16

Ja nie chcę spać – ja chcę się śmiać! Samoloty, lulanie, pierdziuszki brzuszek, całusy w szyjkę – tak, tak, tak! :) Dopiero gdy tak sobie porecholę przez pół godzinki non stop to może zjem i zasnę ;)!

Dzień 17

Od teraz nie znoszę zostawać w pokoju sam nawet na minutkę! Ha! – rodzice się boją spuścić mnie z oka, bo ja już potrafię wykonać nie lada akrobację. Dla przykładu dzisiaj w nocy mama położyła mnie na poduszce i siadając żeby mnie nakarmić na chwilę zerknęła na kołdrę, a ja bęc i na brzuch. Taki ze mnie kaskader ;)

Dzień 18

Moja pierwsza Wielkanoc. Świętowanie czas zacząć! Dzisiaj się wybawiłem z ciocią Edytą i wujkiem Kubą. Ale się uśmiałem! Byłem też w Kościele z mamą i tatą poświęcić pokarmy przygotowane w koszyczku. Wszystko przykryliśmy cudną serwetką, z której uśmiechały się do mnie żółte kurczaczki ;)

Dzień 19

Jak świętować to świętować! Spotkałem się przy jednym stole z dziadkami! Uważnie rozglądałem się, gdzie jestem. Już wyrosłem z mazgajenia się w nowym miejscu. Teraz analizuję otoczenie, badam, dotykam, oblizuję jeśli jest taka potrzeba (a jest często :D!).

Dzień 20

Ale zgiełk! U babci Joli i dziadka Roberta spotkało się ponad 10 osób. Oczywiście musiałem ze wszystkimi porozmawiać! Posiedziałem przy stole jak prawdziwy Gość! Potem drzemka i humorek dopisywał, nawet podjadłem co nieco :) Co ważne, dzisiaj byłem po raz pierwszy na rękach u mojego ojca chrzestnego – Rafała :) Nie wiem czy Wam wspominałem, że niektórzy bardziej boją się mnie niż ja ich, a na ręce mnie wziąć to nie lada wyzwanie ;) Ale powoli się oswajamy :D

Dzień 21

Nowe smaki! Dzisiaj po raz pierwszy spróbowałem mięsko, a zacząłem od mięska królika. Mama zaserwowała mi też nowość deserkową, a mianowicie jagody, ale te nie przypadły mi do gustu. Pozostaję wiernym fanem mleka z piersi mamy, a z nowości przepadam za marchewką ;)

Dzień 22

 Ta wiosna pozostawia wiele do życzenia – wstaję raniutko o 5.00 jak na pracusia przystało, a tu śnieg! Bleh! A miałem ochotę wyjść na spacer, ale przy takiej aurze trzeba pomyśleć nad zajęciem w domu. Ech chciałbym już móc się opalić, a tu takie okoliczności ;/

Dzień 23

Opowiem Wam jak mi się jeździ autem. Czasami , gdy jestem już bardzo zmęczony zapadam w błogi sen przy tym kołysaniu. Jednak innym razem, tak jak dzisiaj, nie lubię spać a obserwować ruch za oknem. Ruch! Według mnie tata w ogóle nie powinien się zatrzymywać. Kiedy auto robi stop to ja wstaję i chcę wysiadać!

Dzień 24

Dzisiaj czuję się już całkiem dorosły! Zabawki mnie nudzą, spać mi się nie chce, kąty wszystkie już są mi znane. Od tej pory takie leżenie statyczne na plecach to mega nuda, aż chce się krzyczeć: boring! ;) Zaczynam robotę: na jeden bok, na drugi, a teraz obrót wokół własnej osi, nogi do góry i tak dalej!

Dzień 25

Pierwszy raz podróżuję do innego miasta – Janowa Lubelskiego i biorę udział w uroczystości zaślubin Jarka i Moniki, a potem imprezuję na przyjęciu. Nowożeńcy poznali się na weselu moich rodziców, więc jest frajda! :D Byłem elegancki, błyskotliwy, towarzyski, roztańczony i rozchwytywany! Co najważniejsze – poznałem moją prababcię! Na pamiątkę pyknąłem sobie fotę z babcią i prababcią :)

Dzień 26

Od rana na „nogach” ;) Od 4 nie śpię, a od 5 już podróżuję i  co Wam powiem to Wam powiem, ale nie ma to jak w domu!!! Tutaj od progu się śmiać chce! :) Szczerze mówiąc nie jestem zbyt zmęczony po weselu, ale w związku z tym że rodzice marnie wyglądają dam im fory i się drzemnę. Zzzzzz…..

Dzień 27

Wiecie co? Albo świat się kurczy, albo ja tak szybko rosnę! Mama przebiera mnie po dwa razy bo ubranka okazują się za małe. Podczas kąpieli tak macham nogami, że cała woda ląduje na podłodze, ale co ja mogę? To wina wanienki ;) Wózek zaczyna być za krótki na moje dłuuugie nogi. Urosłem do rangi Bobasa! :)

Dzień 28

Nazbierałem pierwsze pudło zabawek! Są wspaniałe kolorowe, świecące, grające, szeleszczące, drgające, jeżdżące, ale…moje ulubione zabawki to: kartka papieru, szeleszcząca folia lub worek, ręcznik papierowy, paczka chusteczek higienicznych, plastikowa butelka, wszelkie plastikowe naczynka, pampersy (oczywiście te niezużyte), śliniaczki, smoczki. The end.

Dzień 29

Wiem jeszcze jestem na to za młody, ale co poradzę, że ciągnie mnie do telewizora, komputera, tableta albo smartfona :D Niby mam jeszcze trochę czasu, ale powoli już łapię ich obsługę, np. po telefonie to trzeba tak paluszkami jeździć, a przy komputerze to się tak robi: bam, bam po klawiaturze (jak teraz ;).

Dzień 30

Kiedyś bardzo lubiłem się przyglądać i śmiać się do gwiazdek na ścianie w moim pokoju, a teraz wystarczy mnie do nich zbliżyć i sobie dotykam, demontuję :p Myślę, że troszkę pozmieniam, przemebluję mieszkanko, gdy w końcu stanę na nogach! :)

Dzień 31

Pół roku!!! A wydaje mi się jakbym dopiero się urodził, a z drugiej strony tyle się zmieniło od czasów mieszkania w brzuszku! Ważę prawie 8 kg, rozpoznaję siebie w lustrze, śmiało okazuję uczucia, a gdy złapię z kimś kontakt wzrokowy to dopiero się dzieje! :) Rączki opanowane, główka też, ale nad siadaniem muszę jeszcze popracować!

4 komentarze do “Dziennik mojego syna – 6 msc

  1. Najlepsze te bamboszki czy skarpetki, cudne :-) dziecko zapowiada się na bardzo pogodne, co cieszy każdego rodzica.
    Miło się to czyta, pozdrawiam ciepło :-)

  2. Jakie śliczne skarpeciunie! Jedno z moich ulubionych zdjęć gdy byłam bobasem jest ze skarpetką w roli głównej. Na zdjęciu ściągam sobie rączkami skarpetkę i jestem nią bardzo zainteresowana. :D
    Dziennik ślicznie napisany. Szczególnie urzekają mnie momenty takie jak: „Dzisiaj czuję się już całkiem dorosły!”. Rozbraja mnie to całkowicie. :D Muszę zapamiętać dziennik Twojego syna – może mi się przyda w przyszłości i sama będę podobny prowadzić? :)
    Życzę maluchowi wszystkiego dobrego – niech się cudnie rozwija i rośnie. :) A Tobie – szczęścia!
    M.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>