Co mi dało macierzyństwo?

Każdego dnia robimy mały wielki krok!

Na to pytanie można sobie odpowiadać non-stop i za każdym razem odpowiedź brzmiałaby inaczej i z pewnością byłaby dłuższa, ale według mnie zawsze pozytywna mimo trudów, które niesie za sobą słowo MACIERZYŃSTWO. Być może to również pytanie retoryczne, a jednak warto o tym opowiedzieć. Jako młoda mama  często już od stanu ciąży mam nieodparte odczucie jakby mi nikt tego wszystkiego nie mówił, nie chwalił się czy nie zwierzał. Więc sama to zrobię ;) A więc co zyskujesz będąc mamą? Myślę, że warto podkreślić, iż właściwie ten „zysk” się nie liczy, bo przecież nie dla zysków decydujemy się na dziecko, a jednak jest ich ogrom:

1. Bezgraniczna miłość. Całe jej fale. Bezinteresowna. Najczystsza. Największe uczucie do bezbronnej, zależnej od nas istotki, na którą nie da się złościć ani mieć pretensji i mimo wielu nieprzespanych nocy zawsze wywoła uśmiech.
2. Wzmocnienie miłości do partnera, scementowanie związku, zwieńczenie jego, ale nie zakończenie. Początek nowego etapu, który wręcz odświeża relację. Opieka nad dzieckiem to jak gdyby nowa szkoła życia, którą fantastycznie jest dzielić z drugą osobą zarówno mnożąc radości jak i dzieląc smutki.
3. Siła i wiara w siebie. Nigdy nie sądziłam że tak zwyczajnie fizycznie pokonam bez komplikacji ciążę i poród. Zawsze uważałam, że potrzebuję 8 godzin snu. A jednak myliłam się! Owszem sen jest potrzebny i przydałoby się go trochę więcej, ale uświadomiłam sobie ile czasu „marnowałam” na sen, a jak wiele wschodów słońca mnie ominęło ;) Poród naturalny oraz karmienie piersią wzmocniły wiarę w siebie. Pełna kompleksów i raczej pesymizmu ogromnie bałam się tych etapów. Co warto podkreślić, karmienie piersią poza wszystkimi zaletami, które są powszechnie znane daje takie poczucie kobiecie, że jest w stanie wiele dokonać :)
4. Odkrycie na nowo uroków życia. Radość z małych rzeczy czy prozaicznych z pozoru spraw. Niby ja uczę małego człowieka i razem odkrywamy, ale nie tylko on na tym zyskuje. Dorośli również mają frajdę z powrotu do świata małych wielkich ludzi ;) Jest dla kogo żyć, dla kogo starać się i być silnym jeszcze bardziej. Dziecko motywuje do działania.
5. Nie przejmowanie się błahostkami. Niegdyś wielkie problemy teraz są niczym ważnym.
Tekst ten postanowiłam napisać po tym, gdy pewnego dnia przypadkiem zobaczyłam siebie w lustrze. Tak przypadkiem! ;) Przechodziłam z moim Skarbem na rękach i pierwszy raz od porodu dłużej przyjrzałam się sobie: potargana, bez makijażu, w dresie, z fioletem pod oczami, a uśmiech od ucha do ucha. Nie chodzi o to by o siebie nie dbać ;) Ale o to by odkryć Szczęście, które się nosi w sobie, ja je wtedy akurat trzymałam na rękach  :)

4 komentarze do “Co mi dało macierzyństwo?

  1. Och, prawda! Zgadzam się ze wszystkimi punktami. Życie z małym człowiekiem u boku nabiera nowego sensu.
    Każda minuta doby jest tak dokładnie wykorzystana, a w „erze przeddzieciowej” tyle czasu marnowałam…
    No i to poczucie niezastąpienia. Choćby wszyscy odwrócili się przeciwko mnie, to mam tego malutkiego człowieka, który mnie potrzebuje. Dla niego chce mi się wstawać z łóżka i mam na to siłę nawet po nieprzespanej nocy…
    A potem dzieci stają się coraz bardziej niezależne…
    Ale to jeszcze długo, długo przed Tobą.
    Ściskam:)
    Ps. Wspaniały tekst!

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>