Dziennik mojego syna – 5 msc

 

Dzień 1 – 01.03.2017

Na spacerze bacznie obserwuję mamę. W domu ciągle się śmieję, ale na dworze jestem bardzo poważny – tak mnie ten świat zadziwia! Czasami na chwilę się drzemnę, ale przed powrotem do domu od razu się budzę :) Muszę zapamiętać drogę do domciu;)!

Dzień 2

Mam wilczy apetyt! Zajadam co 1.5 godziny, szczególnie w nocy! :) Dzisiaj na spacerze nasłuchiwałem dźwięki, a gdy usłyszałem coś niezwykłego, np. nadjeżdżający ambulans lub odgłosy windy to szeroko otwierałem oczy z zaskoczenia! :O

Dzień 3

Dzisiaj podam Wam wszystkie słowa, które umiem: agu, agi, auuu, ooo, gi, gigi, guga, grrr, yhy, nie, ehe, mmm, aga, chyyyk, acha, ach, uuu. Czasami do tych wszystkich słów dodaję francuskie „rrrr” oraz tworzę przeróżne ich kompilacje! Wydaję również wiele innych dźwięków, których nie sposób zapisać :)

Dzisiaj po raz pierwszy odwiedził mnie Dzidziuś – Marcelek z ciocią Kasią i wujkiem Kamilem. Było bardzo wesoło! :) Przejechali dla mnie aż 100 km! :D Pogadałem z Marcelkiem o naszych bobasowych sprawach, wiecie: pieluchy, dieta, kąpiel, nasze ropiejące oczka ;) Pożegnanie było pełne łez! Płakaliśmy jak bobry! Do zobaczenia kochani ;)

Dzień 4

Zapomniałem Wam wspomnieć, że przewracam się na bok. Ale tylko wtedy, kiedy tego naprawdę chcę i mam odpowiednią motywację, np. obok leży tatuś. Raz się odwróciłem na bok do tatki i tak zasnąłem wtulony w niego :)

Dzień 5

Przedstawiam moich przyjaciół: misie narysowane na moim łóżeczku, fruwają na chmurkach i uśmiechają się do mnie! :) Przed snem lubimy tak sobie pogaworzyć o tym i owym, wtedy jest nam bardzo wesoło! Nie widzę świata poza misiami, gdy nadchodzi czas naszego spotkania :)

Dzień 6

Dzień mrożący krew w żyłach – dzień szczepienia :O!!!
Wystraszyłem się już na wstępie podczas badania przez panią doktor. Już rozpoznaję kto jest swój, a kto obcy! Pani doktor nie dam się dotknąć! Gdy tylko spróbuje, będę głośno krzyczał!

No dobra, samo szczepienie nie było takie złe, bo mama szybko dała mi smoczek i pokazała moją grzechotkę, a tata tulił  i troszkę się udobruchałem…;)

Dzień 7

Postanowiłem podczas spaceru od czasu do czasu tajemniczo niczym Mona Lisa uśmiechnąć się do mamy. Niech ma! ;)

Od pewnego czasu czytuję książki z babcią Krysią:), przewracając kartki z wielką uwagą. A jakie one są grube i pełne  słów do nauki przede mną! Kiedy ja je wszystkie ogarnę?

Dzień 8

Nowy smak! Do tej pory poznałem smak mleczka z piersi mamy (ambrozja :D!), witaminy D i dicofloru. Dzisiaj po raz pierwszy wypiłem 2 łyżeczki świeżo wyciskanego soku z jabłek. Mlaskałem, śmiałem się, wypiłem wszystko i chcę jeszcze! Pycha!

Dzień 9

Ostatnio bardzo dużo się ślinię. Uwielbiam moczyć wszystko w pobliżu mych ust: zabawki, ubranka, koce, ramię mamy lub taty, moje dłonie! Iii nowy smak! Spróbowałem łyka wody! Dobra woda nie jest zła, ale mleczko mamy lepsze bez dwóch zdań. Nie mogę się doczekać, co jeszcze nowego dostanę do buzi. Łyżeczka jest wspaniała! Bardzo ją lubię, więc gdy tylko zbliża się do moich ust otwieram je jak zawodowy smakosz. Karmcie! ;D

Dzień 10

Moja Dzidziusiowatość – tak proszę się do mnie zwracać, a nie omieszkam odpowiedzieć uśmiechem i uroczym „aguuu”. Uśmiechu nie pożałuję nikomu, nawet z obcym się podzielę ;) Jeśli to właśnie czytasz, wyobraź sobie mój przepiękny (bezzębny) uśmiech i uśmiechnij się do mnie. Proszę :)))))

Dzień 11

Pełna chata! Jestem towarzyski, wiec od rana mam gości :) Najpierw pogadałem z dziadkiem Robertem, ale potem to dopiero się działo! Przyjechali do mnie ciocia Marta, wujek Paweł i dzidzie: Hania i Franio :) Było bardzo wesoło! Dzidzie głaskały mnie, całowały, rozmawialiśmy i śmialiśmy się do siebie. :D Kochani – mam nadzieję – do zobaczenia niebawem! :)

Potem przybyła ciocia Edycia i się tuliliśmy :) Dzień pełen emocji, aż nie mogłem zasnąć!

Dzień 12

Dzień spędziliśmy wspólnie z ciocią Edycią i wujkiem Kubą. Byliśmy nawet na spacerku, a mój powóz pchała ciocia! Wspaniale bawiłem się z wujkiem w „ a kuku”. Sam zdejmowałem z siebie pieluszkę i pojawiał się wujek :) W tym momencie właśnie macham sobie grzechotką misiem, ach jak ja ją lubię!

Dzień 13

Dzisiaj imieniny babci Krysi, więc cały dzień się śmieję. Z resztą do kogo jak do kogo, ale do babci śmieję się zawsze! Jeden z moich wielu pseudonimów to „Śmieszek”. Dlaczego? Wiedzą Ci, którzy mnie znają! ;) Śmieją się moje oczy, cała buzia, a ciało podskakuje z radości.

Dzień 14

 Eeech dzisiaj nie jest śmiesznie. Podobno mam skłonność do alergii. Nie wiem co to jest, ale nazwę ma niezbyt ciekawą. Muszę uważać co jem, a przecież ja uważnie jem mleko mamy ;)! Póki co jest ok, ale już dwa razy miałem epizod z czerwoną i swędzącą skórką i  nie chcę więcej. Trzymamy się więc razem z mamą na baczności!

Dzień 15

Marzy mi się nowa fryzura! Niestety póki co włosów mam mniej niż po porodzie. Cóż poradzić, wizytę u fryzjera trzeba odłożyć ;] Tymczasem zajmę się włosami rodziców! Do czupryny taty lubię mówić, gdy się zbliża do mojej twarzy. A z mamą? Oj, tutaj jest pole do popisu :) Uwaga – chwytam i ciągnę! Zdobyłem ! Zdobyłem 1 długiego włosa! :D:D:D

Dzień 16

Ach te nogi! Te nogi są moje? Rączki już znam od dawna, ale coś tam na dole się rusza!? I do tego te kolorowe skarpety! No nie dadzą mi spokojnie zjeść tylko muszę przerywać by się przyjrzeć co się dzieje tam w dolnych rejonach! Mej fascynacji nie ma końca! Też macie takie wspaniałe kończyny? Hę? :)

Dzień 17

Żeby  nic Was nie zmyliło – w dalszym ciągu jestem wiernym fanem mleka mamy! :) Jednak lubię sobie już popróbować inne smaki. Ten tydzień spokojnie mogę nazwać marchewkowym. Spróbowałem to warzywko i da się zjeść :) Dodatkowo, ma piękny kolor. Ziemniaczek mnie tak nie zachwycił :) Faworytem jest jednak łyżeczka. Można ją gryźć, lizać, machać, oglądać :D Póki co to tyle moich kulinarnych doznań, ale za miesiąc kto wie ;)

Dzień 18

Odstawiłem się! Drugi raz w życiu założyłem  muchę (pierwszy raz na chrzcie).  Dlaczego? Dzisiaj odwiedziła mnie dziewczyna! Do tego rówieśniczka! Tak wiem, nie wygląda na to – ona chodzi i zajada co chce, nawet ciastka! A ja? Tylko leżałem i łypałem na nią, próbując czarować uśmiechem :) Ola jeszcze chwila i się razem pobawimy! Do zobaczenia! :)

Dzień 19

Pół dnia spędziłem u babci Joli i dziadka Roberta. Porozglądałem się by w głowie zrobić mapę nowego terenu :) Gotowe! Widziałem też dziwne włochate stworzenie o imieniu Pusia. Ona to dopiero wydaje dziwne dźwięki – miauu! Pusia ma fajny ogon :] postanowiłem, że gdy podrosnę to spróbuję ją za niego złapać i pogłaskać. Póki co przyda nam się zdrowy dystans. Wzajemnie boimy się siebie. Ona chyba nawet bardziej niż ja, więc dam jej jeszcze chwilę spokoju :)

Dzień 20

Oj dzisiaj nie dam nikomu spokoju! Po ciężkim weekendzie, pełnym ludzi i emocji troszkę sobie pomarudzę, bo… bo tak! W końcu i tak ciągle się śmieję i uśmiecham, na co są dowody w postaci ogromnej dokumentacji fotograficznej i tego oto dziennika. Jesteście świadkami, że mam prawo trochę podokazywać! Opanowały mnie dopiero „samoloty” na rękach u taty. Zmęczony zdrzemnąłem się by mieć siłę na kąpiel. A w wanience działo się, oj działo! Hluuup!

Dzień 21

W nocy spałem jak anioł! Krótkie przerwy na jedzonko i dalej w kimę :) Przyznam się, że ostatnio tak szybko zajadam – aż siorbię w niebogłosy. Co ja poradzę :)

Pierwszy dzień wiosny przywitałem spacerując z mamą. Mama po raz pierwszy zabrała mi smoka na dworze, ale ja nic sobie z tego nie zrobiłem, bo jestem już duży!

Dzień 22

Cały dzień pada deszcz. Na dodatek jestem podziębiony. Po ciężkiej nocy z katarkiem nie mam ochoty na hulańce. Chcę, żeby było mi ciepło – najlepiej w łóżeczku lub wtulony w mamę sobie gaworzę. Inaczej nie będę leżał spokojnie! Zabawki mnie dzisiaj denerwują. To chyba ta aura. Jutro będzie lepiej!

Dzień 23

Mama śmiesznym urządzeniem odciąga mój katar. Podobno nie jest źle. Lekarz mówił, że jestem zdrowy jak ryba. Tylko ten nosek! :/ Kiedy rodzice zbliżają krople do noska ja już wiem, że trzeba uciekać! Odpycham ich rączkami i zabieram głowę. Jeszcze chwila i będę czmychał na nóżkach!

Dzień 24

Bardzo lubię kiedy jest ciepło, ale nie cierpię, gdy razi mnie słońce! Już się nie mogę doczekać kiedy sobie sprawię okulary przeciwsłoneczne. Słońce jest fajne, ale tylko wtedy, gdy nie świeci mi po twarzy, bo przeszkadza w obserwacji świata!

Dzisiaj rozmawiałem ze swoim odbiciem w lustrze i dotykałem swojej odbitej rączki, mówiąc: „gigi” co znaczy „dzidzi” :)!

Dzień 25

Doskonały ze mnie podróżnik! Razem z mamą, tatą i babcią wybrałem się do wielkiego sklepu. W aucie lubię obserwować obrazy za oknem, mamę lub zwyczajnie sobie drzemać. W sklepie oczywiście nie śpię, lecz uważnie analizuję witryny sklepowe. Widziałem też mały, kolorowy samochód, który myślę, że umiałbym poprowadzić! :)

Dzień 26

Ważę prawie 7 kg! Nad rączkami już panuję praktycznie doskonale, bawię się nawet 2 zabawkami na raz (jedna w 1 rączce a druga w 2 rączce). Teraz trenuję nogi. Uważnie je obserwuję, szczególnie gdy mam na sobie kolorowe skarpetki z grzechotkami, podnoszę je pionowo do góry i wyrzucam. One mnie motywują też do unoszenia głowy!

Dzień 27

W tym miesiącu poznałem 3 smaki: marchwi, ziemniaka i jabłka. Wszystkie są w porządku, ale czekam na więcej! Na dodatek to ja bym jadł i jadł, a mama daje mi tylko spróbować. Podobno może mnie boleć brzuszek i trzeba sprawdzić, czy nie jestem uczulony. Ale! Mnie tam brzuszek doskwiera tylko wtedy, gdy jestem głodny! ;)

Dzień 28

Po raz pierwszy w ciągu dnia byłem dwa razy na spacerze: raz z mamą i drugi raz z mamą i tatą. Wszystko byłoby ok, gdyby nie to ubieranie. Krzyczę w niebogłosy jak tylko ktoś wkłada mi czapkę i kombinezon! Wiosno cieplejszą bądź!!! :)

Ja dorośleję! Mam już 5 miechów! :D:D!

4 komentarze do “Dziennik mojego syna – 5 msc

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>