Moje must have na pierwsze 3 miesiące z Maluchem

Tak, tak spokój jest wtedy najważniejszy ;)!

1. Laktator. Sprzętu tego nie kupiłam, dostałam od koleżanki i byłam święcie przekonana, że mi się nie przyda. W końcu w czasie ciąży martwiłam się, czy aby w ogóle będę miała „mityczny” pokarm. Co więcej w szkole rodzenia powiedzieli: nie kupujcie, nie przyda się. Zaklinam ich teraz. Trzeba być przygotowanym na każdą ewentualność. Laktator przyjęłam bez przekonania, jednak po porodzie uratował życie mi i mojego syna. 4 kryzysowa doba, nawał pokarmu w piersiach, brak umiejętności przystawienia, pierwszy dzień w domu, pierwsze dziecko, płacz, pot i łzy. Tę walkę wygrałam dzięki laktatorowi ręcznemu. Potem przydał się dla nabrania wprawy, a co najważniejsze zniwelował stres: „jak się nie uda przystawić, odciągniesz” – mówiłam sobie i tak karmimy się już prawie 5 miesięcy :)

2. Smoczek. Coś o czym nie myślałam. W końcu skoro są jego przeciwnicy, to da się bez – dumałam. Dostałam w prezencie od siostry tuż przed porodem 2 smoczki, które nie tylko nie zakłóciły laktacji i umiejętności ssania przez mego syna, lecz pomogły ją rozkręcić, a w chwilach histerii pozwalały nabrać spokoju tak potrzebnego przy KP!

3.  Usztywniany becik. Nigdy wcześniej nie zajmowałam się noworodkiem. Strach przed uszkodzeniem małej istotki jest wielki, szczególnie, gdy wszystkie części jego ciała „latają”. Becik dał nam pewność, że dzidziuś ma odpowiednie podparcie pod kręgosłup i główkę, a ja mogę go bezpiecznie i wygodnie karmić.

Ciekawi mnie jak to jest u innych mam? Co też polecacie na następne miesiące ;)?

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>