Dziennik mojego syna – 3 msc

rąsia

Dzień 1 – 30.12.2016

Księżyc i gwiazdki na suficie, nad przewijakiem baaardzo mnie rozśmieszają, uśmiecham się do nich i rozmawiam z nimi podczas zmiany pieluszki. Ba! Czasami nawet staram się to robić przez łzy, gdy jest mi źle, np. jestem głodny. Mama i tato bardzo się cieszą z mojego zainteresowania tą dekoracją, bo to ich pomysł i dzieło. Według mnie to nie tylko dekoracja! One serio się do mnie uśmiechają ;)

Dzień 2

Pierwszy Sylwester! Trzeba się przygotować do imprezy :D Ten dzień spędzam z mamą, tatą oraz ciocią Anią i wujkiem Pawłem, którzy przybyli wcześniej, żeby uczestniczyć w mojej kąpieli :) Każdy chce oglądać, jak ja się kąpię. Wiem, wiem mam boskie ciało, a do tego taaaki zemnie pływak :D Potem wziąłem udział w mini imprezce. Pierwszy raz postanowiłem nie przespać północy, ale razem ze wszystkimi złożyć sobie życzenia i pstryknąć pamiątkową fotkę :)

Dzień 3

Bardzo leniwie rozpoczynam nowy rok. Właściwie to cały dzień odsypiam imprezę. Było bardzo miło mieć gości, ale teraz muszę wypocząć, więc cały dzień spędzam w łóżeczku :) A co mi tam! W końcu „bar mleczny” leży tuż obok :)

Dzień 4

Na początek roku jakoś tak zgłodniałem, więc dzisiaj cały dzień i całą noc będę zajadał co 2 h. Apetyt mam wielki! Chyba rosnę :) Poza tym coraz więcej mówię, bawię się, obserwuję. Do tego wszystkiego potrzebna jest energia!

Dzień 5

Ach jak mi smakuje mleczko! Czy ja to już mówiłem? Powtarzam się? Trudno :D Nie mogę się powstrzymać. Gdy jestem głodny to nie ma przeproś, nie mam cierpliwości, więc głośno krzyczę! Jak się dorwę „cyca” to tak szybko jem, że aż nie mogę zdążyć z połykaniem. To mleko jest przepyszne, aż szkoda, że mi się czasem ulewa.

Dzień 6

Mówią, że niemowlaki jedzą, śpią i robią kupę – to nie prawda! Ja się bawię, patrzę na zabawki, które prezentuje mi tata lub  mama, obserwuję dom, szafy, ściany, wszystko. Robię sobie w głowie mapę terenu. Zobaczycie co będzie się działo, jak zacznę chodzić :) Natomiast kiedy widzę czyjąś uśmiechniętą twarz to się uśmiecham i opowiadam! :)

Dzień 7

Wyjątkowo nudny dzień! Już nie mogłem się doczekać kiedy tata wróci z pracy. Nie lubię tak czekać, a więc potem mu się wyżaliłem, a co!

A z innej beczki to mam bardzo suchą skórę. Nie mam pojęcia dlaczego. Rodzice kupili mi specjalny krem, oby pomógł. Trzymajcie kciuki!

Dzień 8

Dzisiaj zjadłem obiad z babcią Jolą oraz wujkiem Rafałem i ciocią Gosią. Oczywiście, z rodzicami też ;) Byłem grzeczny, z każdym pogadałem, przespałem się i spokojnie oczekiwałem na kąpiel jak na Młodego Panicza przystało :) Takie dni to ja lubię, tyle trakcji, ciekawych osób i rozmów :)

Dzień 9

Dzisiaj po raz pierwszy zostałem sam z babcią Jolą, ten czas przespałem :) Rodzice musieli pojechać na badania, a ja ze względu na duży mróz musiałem zostać w domu. Potem odwiedziła mnie ciocia Basia :D Ciocia podarowała mi niebieskiego Misia (już jesteśmy kumplami), towarzyszyła podczas kąpieli, a nawet wzięła na ręce!

Dzień 10

Wspominałem Wam, że znowu ropieje mi lewe oczko? Masakra! Bardzo mnie to denerwuje, a rodziców martwi. Oni ciągle je przemywają i zakraplają, ale to nie pomaga :( Męczy mnie to już, więc chyba czeka mnie kolejna wizyta u lekarza…

Zaczynam uważnie obserwować swoje rączki. Ależ to niesamowite konstrukcje! Jeszcze nie wiem jak z nich korzystać. Jeszcze.

Dzień 11

Mówiłem Wam, że lubię się kąpać? Tak, lubię wodę, wanienkę i hasać na golasa. Ale, ale! Dlaczego kąpiel zawsze kończy się okropnym smarowaniem kremem i ubieraniem (Zakładanie rękawów jest bleh! Czapeczka? Bleh!)? To jest okropne! Najgorszy moment dnia!

Tęsknię za spacerami… Trochę za sroga ta zima. Na śnieżycę przy odczuwalnej temperaturze -27 to ja się nie wybieram!

Dzień 12

Każdego dnia po porannej rozmowie z tatą i mamą, tata wychodzi do pracy, a mama prezentuje mi moje zabawki. Codziennie poznaję jedną z nich, żeby nie było za dużo wrażeń. Poznałem już grzechotki, a teraz czas na pluszaki :) Nikomu nie mówcie, ale na początku spotkania zawsze jestem przerażony i nieśmiały!

Wieczorem, po kąpieli zasnąłem na rękach u mamy :) Tak blisko i cieplutko :) <3

Dzień 13

Dzisiaj był dobry dzień! Nic mi nie dolegało, z okiem jest jakby lepiej, więc wizyta u okulisty to chyba będzie formalność. Wieczorem odwiedziła mnie babcia Jola i wręczyła moje ulubione pampersy :) Mama w tym czasie wyszła na całe 20 minut na pocztę. Ależ się za sobą stęskniliśmy! :D

Dzień 14

Niestety, jakże się myliłem – z oczkiem w ogóle nie jest lepiej. Mam dosyć! Szczególnie po nocy jest całe zalane ropą :/ Mama przemywa i przemywa, ale to nic nie daje, co chwilę obraz przesłania mi plama ropy. Jestem cierpliwy, ale ileż tak można?

Dzień 15

Muszę się przyznać – na ogół jestem pogodnym człowiekiem. Także kiedy przyjechała do nas babcia Krysia przywitałem ją wielkim uśmiechem i poopowiadałem co się działo u mnie. Jednak humor straciłem wieczorem… Wizyta u okulisty była wg mnie gorsza niż szczepienie. Krzyczałem wniebogłosy, gdy pani w białym fartuchu przemywała i masowała moje oczy po trzykroć! :(

Dzień 16

Wizyta u okulisty wyczerpała mnie kompletnie! Ale wiecie co? Chyba warto było troszkę pocierpieć podczas wizyty u okulisty! Moje oczko jest jak nowe! Nie ropieje, nie stoi w nim łezka, chyba nawet krople nie będą mi potrzebne. Wszyscy bardzo przeżyliśmy tę wizytę, ale dobrze się skończyło :)

Dzień 17

Zgadnijcie co?! Ja już chwytam zabawki w ręce!  Na początku to było tak, że niby przepadkiem coś trącałem czy masowałem paluszkami, sprawdzając z jakiego materiału jest wykonane. Teraz łapię, ciągnę, masuję, głaszczę, przyciągam i dokładnie oglądam. A co! :D

Dzień 18

Od dzisiaj uwielbiam zajadać swoje dłonie – są smaczne ;) Całe obśliniam i dopiero wtedy daję im spokój. Gdy mama lub tata biorą mnie na ręce, wtedy zajadam ich ramię. Tak! Zaczynam poznawać świat od strony smakowania wszystkiego, co wpadnie mi pod usta (pod rączki to jeszcze chwilka – nabieram wprawy :))

Dzień 19

Przygotowuję się do przyjęcia księdza w domu. To moja pierwsza tzw. „kolęda”. Nie wiem co robić podczas jego wizyty – spać? Nieee :) Ja sobie siedziałem w leżaczku i uśmiechałem w stronę mamy i babci Krysi :) Dostałem mały obrazek Świętej Rodziny, a ksiądz na koniec naznaczył mnie znakiem krzyża, na co ja mu oddałem uśmiech :) Tak, tak lubię się śmiać :D

Duuużo rozmawiam. Najśmieszniej podobno jest wtedy, gdy próbuję mówić przez smoczek :D Wiecie, że tak też się da? :)

Dzień 20

Czas pożegnać choinkę! Do zobaczenia kochana za rok! Była cudowna, niezapomniana, moja pierwsza, prawdziwa  ubrana w białe czerwone i srebrne bombki :) Nadzorowałem, żeby mama sprzątnęła wszystkie igły, które choinka zgubiła. Poważne zadanie, ale dałem radę :)

Dzień 21

Tatko jest chory, więc za bardzo nie może się do mnie zbliżać, ale macha do mnie z daleka, uśmiecha się i mówi: „halo, halo Julo” :D  Ja odpowiadam mu moim uroczym uśmiechem  i „auuu”. On już wie co to znaczy, mamy taki swój kod, a co! Generalnie ostatnio się rozgadałem, mówię znacznie więcej i głośniej. No cóż. Rozwijam się i ćwiczę dykcję ;)

Dzień 22

Wiecie co? Potrafię oczarować oczami! Kiedy mama da mi smoka, łapię za jej palec i patrzę jej prosto w oczy. A ona? Wymięka :D Ona się wtedy rozpływa. Mało nie pęknie! Mówi, że to z miłości <3 Ja to mam spojrzenie ;) Przyznaję mnie też to bardzo uspokaja, nawet w histerii :)

Dzień 23

Teraz możecie mnie spotkać w takiej oto pozie: leżę sobie, a moje piąstki (jakbym miał zaraz z kimś walczyć, hehe) są naprzeciw moich oczu. One są fascynujące! Ruszam nimi, dotykam, drapię, prostuję paluszki i zaciskam. Niesamowite uczucie! Sami spróbujcie! :D

Dzień 24

Od tygodnia przebywam wyłącznie z mamą, mimo że w domu jest i tatko i babcia Krysia. Niestety pochorowali się. Smutno mi jest i bardzo za sobą tęsknimy! Ostatnio to chociaż babcia była przy mnie, oprócz mamy, przy kąpieli, gdy tato zaczął chorować. Teraz mamy w domu kordon sanitarny. Na szczęście w sypialni, przy piersi mamy jestem bezpieczny :) Dużo rozmawiamy, a mama jak zwykle napatrzeć się na mnie nie może :)

PS. Wiecie, że uśmiecham się do siebie w lustrze? Ja to czy nie ja? Piękny ;) Na dodatek zacząłem również prowadzić rozmowy będąc noszonym na rękach. Ile można gadać leżąc?

Dzień 25

Generalnie to był dobry dzień. Byłem na spacerze, a potem przez moment gadałem z babcią Jolą. Tęsknię za babcią Krysią, ale jest chora :( Mimo, że jest w pokoju obok to nie widujemy się ostatnio z dbałości o moje zdrówko. Nie chciałbym być chory, bo nie lubię lekarzy!

Wieczorem dużo płakałem, bo tata pojechał w delegację :( ech.

Dzień 26

Tata jest w Warszawie, a my z mamą jak zwykle w…sypialni! Ale wiecie co, mama ostatnio zaczęła ćwiczyć przy mnie i robi takie dziwne wygibasy. Ja obserwuję, a gdy za nisko podnosi ręce albo nogi to głośno krzyczę. Taka współpraca :)

Dzień 27

Nauczyłem się pięknie jeść z piersi. W ogóle my z mamą to rozumiemy się bez słów. Ona wie kiedy jest mi smutno, a  kiedy wesoło. Rozpoznaje nawet rodzaje mojego płaczu, a troszkę ich mam ;): na jedzenie, ze zmęczenia, ze strachu, z nudy, gdy chcę smoczka, albo gdy w pampersie czeka prezent :)

Z  tatką uwielbiam ostatnio słuchać muzyki różnego rodzaju i śpiewać :)

Dzień 28

Bardzo boję się nagłych dźwięków, reaguję wręcz histerycznie! Dajcie spokój, tyle dźwięków na tym świecie! Szczególnie denerwuję się, gdy w kuchni upadnie przykrywka od garnka albo sztućce. Oj! Wtedy płaczę tak głośno, jak nigdy! Ale mama od razu bierze mnie na ręce i pociesza. To miłe :)

Dzień 29

Największe mrozy za nami, a więc ostatnio codziennie sobie spacerujemy. Kiedy mama zaczyna mnie ubierać głośno się śmieję, bo już wiem, że będziemy się szykować na dwór! Zmieniłem się! Teraz już nie śpię tak dużo podczas spaceru, a obserwuję świat. Niestety z tego wózka niewiele widać, a ja jeszcze nie potrafię siadać. Ale na wiosnę, kto wie ;) Tymczasem wpatruję się w tego, kto pcha mój powóz :D

Dzień 30

3 MIESIĄCE ŻYCIA! Kiedy to minęło? Tak wiele się wydarzyło! Mówiłem Wam, że ostatnio byłem u pediatry? Ponoć jestem zdrowy jak ryba :) Tylko skórkę mam suchą, ale rodzice już znaleźli antidotum* ;) Ta wizyta była bardzo miła, o dziwo, w porównaniu do moich ostatnich doświadczeń. Pośmiałem się, pogadałem, porozglądałem :)

Jakie postępy po 3 miesiącu? Rozpoznaję rodziców i dziadków :) Śmieję się na głos do nich :) Chwytam zabawki, no dobra czasami uda mi się chwycić, a czasami je szturcham, ale jak już się uda to kieruję je w stronę buzi ;) A jak nie to od czego są piąstki? Aaalbo kciuk? Dzisiaj zadziwiłem mamę, bo po raz pierwszy zassałem kciuka :D Nie wiem co ona się tak dziwi, w końcu w brzuchu robiłem to wielokrotnie :) ) Co dalej,  duuużo gadam, niektórzy prognozują już, że będę bardzo rozmownym człowiekiem. Tymczasem moja ksywa to „niespotykanie spokojny człowiek” ;)

*La Roche-Posay Lipikar Baume Ap+ polecam jako rewelację dla wszystkich z problemami skórnymi! Wart swojej ceny!

3 komentarze do “Dziennik mojego syna – 3 msc

  1. Jak miło przypomnieć sobie podobny okres w swoim życiu ;-)
    Ukończenia 3 miesięcy czekałam jak zbawienia, bo syn miał straszne kolki, ale gdy minął trzeci miesiąc właśnie – jak ręką odjął, cud normalnie!

  2. Witaj mały Chłopczyku!
    Pierwszy kwartał już za Tobą. Zobaczysz, teraz świat jeszcze bardziej Cię zachwyci.
    Czeka na Ciebie wiele odkryć. Twoje małe rączki są coraz bardziej sprawne. Mogą chwytać, dotykać, badać… Hura!
    Wszystkiego dobrego i … ciekawego dla Ciebie:)

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>