Macierzyństwo/tacierzyństwo sama prawda

Wpis o takim tytule nie powinien mieć końca. Nie chcę tutaj niczego lukrować czy straszyć, ani marudzić o trudach ani dowcipkować o zmęczonej, potarganej matce z fioletem pod oczami. Właściwie to szczerze przyznam, że piszę na szybko by nie stracić cennej chwili z synkiem. Usnął więc postanowiłam tylko dać upust kilku słowom, które chodzą za mną od jego narodzin.

Nawet, gdy planujesz zostać rodzicem nigdy, przenigdy nie będziesz na to gotowy. To, że nie będziesz gotowy nie znaczy, że sobie nie poradzisz lub będziesz złym rodzicem. Książki, gazety, poradniki, ba szkoły rodzenia, a nawet dzieci wśród przyjaciół czy nawet w rodzinie, nie pokażą Ci jak to jest nim być. Tego każdy musi spróbować sam, na własną rękę. 

Macierzyństwo/tacierzyństwo zawsze Cię zaskoczy. Nie chodzi tu o niespodzianki podczas opieki nad Nowym Człowiekiem, a jest ich bez liku. Mam na myśli odkrycie w sobie pokładów miłości, których człowiek nie znał. Tego uczucia jak bezgranicznie kocha się swoje dziecko nie da się opisać.

Macierzyństwo to cudowna i zaskakująca przygoda, którą rozpoczęłam 28.10.2016. Bycie mamą swojego syna to największy zaszczyt, jaki mnie spotkał :) Dziękuję za niego każdego dnia!

Chciałam napisać coś jeszcze, ale to może innym razem;) Syn właśnie mnie woła, więc lecę! :)

Opublikowano samo życie | Otagowano , , , , , , , | 1 komentarz

Dziennik mojego syna – 3 msc

Dzień 1 – 30.12.2016

Księżyc i gwiazdki na suficie, nad przewijakiem baaardzo mnie rozśmieszają, uśmiecham się do nich i rozmawiam z nimi podczas zmiany pieluszki. Ba! Czasami nawet staram się to robić przez łzy, gdy jest mi źle, np. jestem głodny. Mama i tato bardzo się cieszą z mojego zainteresowania tą dekoracją, bo to ich pomysł i dzieło. Według mnie to nie tylko dekoracja! One serio się do mnie uśmiechają ;)

Dzień 2

Pierwszy Sylwester! Trzeba się przygotować do imprezy :D Ten dzień spędzam z mamą, tatą oraz ciocią Anią i wujkiem Pawłem, którzy przybyli wcześniej, żeby uczestniczyć w mojej kąpieli :) Każdy chce oglądać, jak ja się kąpię. Wiem, wiem mam boskie ciało, a do tego taaaki zemnie pływak :D Potem wziąłem udział w mini imprezce. Pierwszy raz postanowiłem nie przespać północy, ale razem ze wszystkimi złożyć sobie życzenia i pstryknąć pamiątkową fotkę :)

Dzień 3

Bardzo leniwie rozpoczynam nowy rok. Właściwie to cały dzień odsypiam imprezę. Było bardzo miło mieć gości, ale teraz muszę wypocząć, więc cały dzień spędzam w łóżeczku :) A co mi tam! W końcu „bar mleczny” leży tuż obok :)

Dzień 4

Na początek roku jakoś tak zgłodniałem, więc dzisiaj cały dzień i całą noc będę zajadał co 2 h. Apetyt mam wielki! Chyba rosnę :) Poza tym coraz więcej mówię, bawię się, obserwuję. Do tego wszystkiego potrzebna jest energia!

Dzień 5

Ach jak mi smakuje mleczko! Czy ja to już mówiłem? Powtarzam się? Trudno :D Nie mogę się powstrzymać. Gdy jestem głodny to nie ma przeproś, nie mam cierpliwości, więc głośno krzyczę! Jak się dorwę „cyca” to tak szybko jem, że aż nie mogę zdążyć z połykaniem. To mleko jest przepyszne, aż szkoda, że mi się czasem ulewa.

Dzień 6

Mówią, że niemowlaki jedzą, śpią i robią kupę – to nie prawda! Ja się bawię, patrzę na zabawki, które prezentuje mi tata lub  mama, obserwuję dom, szafy, ściany, wszystko. Robię sobie w głowie mapę terenu. Zobaczycie co będzie się działo, jak zacznę chodzić :) Natomiast kiedy widzę czyjąś uśmiechniętą twarz to się uśmiecham i opowiadam! :)

Dzień 7

Wyjątkowo nudny dzień! Już nie mogłem się doczekać kiedy tata wróci z pracy. Nie lubię tak czekać, a więc potem mu się wyżaliłem, a co!

A z innej beczki to mam bardzo suchą skórę. Nie mam pojęcia dlaczego. Rodzice kupili mi specjalny krem, oby pomógł. Trzymajcie kciuki!

Dzień 8

Dzisiaj zjadłem obiad z babcią Jolą oraz wujkiem Rafałem i ciocią Gosią. Oczywiście, z rodzicami też ;) Byłem grzeczny, z każdym pogadałem, przespałem się i spokojnie oczekiwałem na kąpiel jak na Młodego Panicza przystało :) Takie dni to ja lubię, tyle trakcji, ciekawych osób i rozmów :)

Dzień 9

Dzisiaj po raz pierwszy zostałem sam z babcią Jolą, ten czas przespałem :) Rodzice musieli pojechać na badania, a ja ze względu na duży mróz musiałem zostać w domu. Potem odwiedziła mnie ciocia Basia :D Ciocia podarowała mi niebieskiego Misia (już jesteśmy kumplami), towarzyszyła podczas kąpieli, a nawet wzięła na ręce!

Dzień 10

Wspominałem Wam, że znowu ropieje mi lewe oczko? Masakra! Bardzo mnie to denerwuje, a rodziców martwi. Oni ciągle je przemywają i zakraplają, ale to nie pomaga :( Męczy mnie to już, więc chyba czeka mnie kolejna wizyta u lekarza…

Zaczynam uważnie obserwować swoje rączki. Ależ to niesamowite konstrukcje! Jeszcze nie wiem jak z nich korzystać. Jeszcze.

Dzień 11

Mówiłem Wam, że lubię się kąpać? Tak, lubię wodę, wanienkę i hasać na golasa. Ale, ale! Dlaczego kąpiel zawsze kończy się okropnym smarowaniem kremem i ubieraniem (Zakładanie rękawów jest bleh! Czapeczka? Bleh!)? To jest okropne! Najgorszy moment dnia!

Tęsknię za spacerami… Trochę za sroga ta zima. Na śnieżycę przy odczuwalnej temperaturze -27 to ja się nie wybieram!

Dzień 12

Każdego dnia po porannej rozmowie z tatą i mamą, tata wychodzi do pracy, a mama prezentuje mi moje zabawki. Codziennie poznaję jedną z nich, żeby nie było za dużo wrażeń. Poznałem już grzechotki, a teraz czas na pluszaki :) Nikomu nie mówcie, ale na początku spotkania zawsze jestem przerażony i nieśmiały!

Wieczorem, po kąpieli zasnąłem na rękach u mamy :) Tak blisko i cieplutko :) <3

Dzień 13

Dzisiaj był dobry dzień! Nic mi nie dolegało, z okiem jest jakby lepiej, więc wizyta u okulisty to chyba będzie formalność. Wieczorem odwiedziła mnie babcia Jola i wręczyła moje ulubione pampersy :) Mama w tym czasie wyszła na całe 20 minut na pocztę. Ależ się za sobą stęskniliśmy! :D

Dzień 14

Niestety, jakże się myliłem – z oczkiem w ogóle nie jest lepiej. Mam dosyć! Szczególnie po nocy jest całe zalane ropą :/ Mama przemywa i przemywa, ale to nic nie daje, co chwilę obraz przesłania mi plama ropy. Jestem cierpliwy, ale ileż tak można?

Dzień 15

Muszę się przyznać – na ogół jestem pogodnym człowiekiem. Także kiedy przyjechała do nas babcia Krysia przywitałem ją wielkim uśmiechem i poopowiadałem co się działo u mnie. Jednak humor straciłem wieczorem… Wizyta u okulisty była wg mnie gorsza niż szczepienie. Krzyczałem wniebogłosy, gdy pani w białym fartuchu przemywała i masowała moje oczy po trzykroć! :(

Dzień 16

Wizyta u okulisty wyczerpała mnie kompletnie! Ale wiecie co? Chyba warto było troszkę pocierpieć podczas wizyty u okulisty! Moje oczko jest jak nowe! Nie ropieje, nie stoi w nim łezka, chyba nawet krople nie będą mi potrzebne. Wszyscy bardzo przeżyliśmy tę wizytę, ale dobrze się skończyło :)

Dzień 17

Zgadnijcie co?! Ja już chwytam zabawki w ręce!  Na początku to było tak, że niby przepadkiem coś trącałem czy masowałem paluszkami, sprawdzając z jakiego materiału jest wykonane. Teraz łapię, ciągnę, masuję, głaszczę, przyciągam i dokładnie oglądam. A co! :D

Dzień 18

Od dzisiaj uwielbiam zajadać swoje dłonie – są smaczne ;) Całe obśliniam i dopiero wtedy daję im spokój. Gdy mama lub tata biorą mnie na ręce, wtedy zajadam ich ramię. Tak! Zaczynam poznawać świat od strony smakowania wszystkiego, co wpadnie mi pod usta (pod rączki to jeszcze chwilka – nabieram wprawy :))

Dzień 19

Przygotowuję się do przyjęcia księdza w domu. To moja pierwsza tzw. „kolęda”. Nie wiem co robić podczas jego wizyty – spać? Nieee :) Ja sobie siedziałem w leżaczku i uśmiechałem w stronę mamy i babci Krysi :) Dostałem mały obrazek Świętej Rodziny, a ksiądz na koniec naznaczył mnie znakiem krzyża, na co ja mu oddałem uśmiech :) Tak, tak lubię się śmiać :D

Duuużo rozmawiam. Najśmieszniej podobno jest wtedy, gdy próbuję mówić przez smoczek :D Wiecie, że tak też się da? :)

Dzień 20

Czas pożegnać choinkę! Do zobaczenia kochana za rok! Była cudowna, niezapomniana, moja pierwsza, prawdziwa  ubrana w białe czerwone i srebrne bombki :) Nadzorowałem, żeby mama sprzątnęła wszystkie igły, które choinka zgubiła. Poważne zadanie, ale dałem radę :)

Dzień 21

Tatko jest chory, więc za bardzo nie może się do mnie zbliżać, ale macha do mnie z daleka, uśmiecha się i mówi: „halo, halo Julo” :D  Ja odpowiadam mu moim uroczym uśmiechem  i „auuu”. On już wie co to znaczy, mamy taki swój kod, a co! Generalnie ostatnio się rozgadałem, mówię znacznie więcej i głośniej. No cóż. Rozwijam się i ćwiczę dykcję ;)

Dzień 22

Wiecie co? Potrafię oczarować oczami! Kiedy mama da mi smoka, łapię za jej palec i patrzę jej prosto w oczy. A ona? Wymięka :D Ona się wtedy rozpływa. Mało nie pęknie! Mówi, że to z miłości <3 Ja to mam spojrzenie ;) Przyznaję mnie też to bardzo uspokaja, nawet w histerii :)

Dzień 23

Teraz możecie mnie spotkać w takiej oto pozie: leżę sobie, a moje piąstki (jakbym miał zaraz z kimś walczyć, hehe) są naprzeciw moich oczu. One są fascynujące! Ruszam nimi, dotykam, drapię, prostuję paluszki i zaciskam. Niesamowite uczucie! Sami spróbujcie! :D

Dzień 24

Od tygodnia przebywam wyłącznie z mamą, mimo że w domu jest i tatko i babcia Krysia. Niestety pochorowali się. Smutno mi jest i bardzo za sobą tęsknimy! Ostatnio to chociaż babcia była przy mnie, oprócz mamy, przy kąpieli, gdy tato zaczął chorować. Teraz mamy w domu kordon sanitarny. Na szczęście w sypialni, przy piersi mamy jestem bezpieczny :) Dużo rozmawiamy, a mama jak zwykle napatrzeć się na mnie nie może :)

PS. Wiecie, że uśmiecham się do siebie w lustrze? Ja to czy nie ja? Piękny ;) Na dodatek zacząłem również prowadzić rozmowy będąc noszonym na rękach. Ile można gadać leżąc?

Dzień 25

Generalnie to był dobry dzień. Byłem na spacerze, a potem przez moment gadałem z babcią Jolą. Tęsknię za babcią Krysią, ale jest chora :( Mimo, że jest w pokoju obok to nie widujemy się ostatnio z dbałości o moje zdrówko. Nie chciałbym być chory, bo nie lubię lekarzy!

Wieczorem dużo płakałem, bo tata pojechał w delegację :( ech.

Dzień 26

Tata jest w Warszawie, a my z mamą jak zwykle w…sypialni! Ale wiecie co, mama ostatnio zaczęła ćwiczyć przy mnie i robi takie dziwne wygibasy. Ja obserwuję, a gdy za nisko podnosi ręce albo nogi to głośno krzyczę. Taka współpraca :)

Dzień 27

Nauczyłem się pięknie jeść z piersi. W ogóle my z mamą to rozumiemy się bez słów. Ona wie kiedy jest mi smutno, a  kiedy wesoło. Rozpoznaje nawet rodzaje mojego płaczu, a troszkę ich mam ;): na jedzenie, ze zmęczenia, ze strachu, z nudy, gdy chcę smoczka, albo gdy w pampersie czeka prezent :)

Z  tatką uwielbiam ostatnio słuchać muzyki różnego rodzaju i śpiewać :)

Dzień 28

Bardzo boję się nagłych dźwięków, reaguję wręcz histerycznie! Dajcie spokój, tyle dźwięków na tym świecie! Szczególnie denerwuję się, gdy w kuchni upadnie przykrywka od garnka albo sztućce. Oj! Wtedy płaczę tak głośno, jak nigdy! Ale mama od razu bierze mnie na ręce i pociesza. To miłe :)

Dzień 29

Największe mrozy za nami, a więc ostatnio codziennie sobie spacerujemy. Kiedy mama zaczyna mnie ubierać głośno się śmieję, bo już wiem, że będziemy się szykować na dwór! Zmieniłem się! Teraz już nie śpię tak dużo podczas spaceru, a obserwuję świat. Niestety z tego wózka niewiele widać, a ja jeszcze nie potrafię siadać. Ale na wiosnę, kto wie ;) Tymczasem wpatruję się w tego, kto pcha mój powóz :D

Dzień 30

3 MIESIĄCE ŻYCIA! Kiedy to minęło? Tak wiele się wydarzyło! Mówiłem Wam, że ostatnio byłem u pediatry? Ponoć jestem zdrowy jak ryba :) Tylko skórkę mam suchą, ale rodzice już znaleźli antidotum* ;) Ta wizyta była bardzo miła, o dziwo, w porównaniu do moich ostatnich doświadczeń. Pośmiałem się, pogadałem, porozglądałem :)

Jakie postępy po 3 miesiącu? Rozpoznaję rodziców i dziadków :) Śmieję się na głos do nich :) Chwytam zabawki, no dobra czasami uda mi się chwycić, a czasami je szturcham, ale jak już się uda to kieruję je w stronę buzi ;) A jak nie to od czego są piąstki? Aaalbo kciuk? Dzisiaj zadziwiłem mamę, bo po raz pierwszy zassałem kciuka :D Nie wiem co ona się tak dziwi, w końcu w brzuchu robiłem to wielokrotnie :) ) Co dalej,  duuużo gadam, niektórzy prognozują już, że będę bardzo rozmownym człowiekiem. Tymczasem moja ksywa to „niespotykanie spokojny człowiek” ;)

*La Roche-Posay Lipikar Baume Ap+ polecam jako rewelację dla wszystkich z problemami skórnymi! Wart swojej ceny!

Opublikowano dziennik mojego syna | Otagowano , , , , , , , | 1 komentarz

Moje wielki noworoczne postanowienie

Nie takie wielkie, ale jednak. Dlaczego postanowiłam o nim napisać? Bo jak coś zapiszę to się zobowiążę, to będzie łatwiej zrealizować. A nie należę do osób, które nie dotrzymują danego słowa. Nie lubię być niepunktualna, nie mogę nie odpisać na otrzymaną wiadomość. Jestem raczej zadaniowa. Lubię mieć listę, plan i odhaczać wykonane zadania.

Do sedna. Moje postanowienie na nowy rok to aktywność fizyczna, czytaj ćwiczenia. Przyznaję się – zapuściłam się. W 2016 roku wytłumaczeniem była ciąża. Teraz nie ma przeproś. Ktoś powie, przecież przy małym dziecku nie ma odpoczynku. Racja. Jednak Mały Człowiek, który jeszcze nie chodzi wymaga raczej statycznej uwagi. Ja zaś po bezsennej nocy tracę motywację do ruchu, ćwiczenia to ostatnie o czym myślę. Moją uwagę raczej przyciąga poduszka… ;)

Także proszę życzyć mi powodzenia :) Do dzieła!

Opublikowano samo życie, zdrowie | Otagowano , , , | 10 komentarzy

Co by było gdyby…

Myślę, że każdy z nas chociaż raz zastanawiał się w swoim życiu – ‚co by było gdyby?’  -gdybym zrobił/a inaczej; – gdybym podjęła/podjął inną decyzję; – gdybym wybrał/a coś innego; – gdybym powiedział to czy tamto, a może nic?; – gdybym wybrał inne miasto/miejsce itd. Można wymieniać i wymieniać. Ciekawi mnie czy jest jakaś sprawa, której nie możecie zapomnieć, bo zrobilibyście INACZEJ?

Podobne uczucie czasami towarzyszy snom. Budzimy się i myślimy: ‚o jak dobrze, to był tylko zły sen’, a może ‚o nieee, ten sen był lepszy niż rzeczywistość’?

Powiem szczerze, że kiedyś znacznie częściej zastanawiałam się nad tym ‚co by było gdyby…’ Do czasu, kiedy stwierdziłam, że teraźniejszość jest ważniejsza od przeszłości, a czasu szkoda na rozmyślania, chyba, że po to by podejmować „lepsze” decyzje. Ale tak serio, czy decyzje, które teraz wydają się gorsze, są nimi faktycznie?

Fajnie móc podumać nad tym co by było i stwierdzić: dobrze, że jest tak jak jest! być zadowolonym z tego co się ma, mimo błędów i ułomności niektórych zachowań, chwil, decyzji. Mamy prawo się mylić i mimo wszystko z tych pomyłek potem się cieszyć ;)

Opublikowano samo życie | Otagowano , , , | 3 komentarzy

Dziennik mojego syna – 2 msc

Dzień 1 – 29.11.2016

Zaczynam się uśmiechać do domowników, ale tylko wtedy kiedy mam na to ochotę. Najczęściej jednak uśmiecham się zasypiając po dobrym jedzonku :) Mniaam!

Dzień 2

Chyba rozpoczynam swój pierwszy życiowy kryzys – tzw. skok rozwojowy! Żebyście widzieli moje oczy – zabójcze spojrzenie! Za dużo wrażeń na tym świecie i wszystko takie dziwne, nowe. Jest jasno, jest tyle przestrzeni, a do tego jeszcze te wszystkie dźwięki! Ech! Nie ogarniam tego! Jeszcze! ;)

Dzień 3

Ja już mówię!!! „Aguuuuuuuu” :)  I to wystarczy, żeby rodzice pękali z dumy i zachwytu :D Taki ze mnie bajerant! A, gdy z kolei ktoś zadziwi mnie robię taaakie wielkie oczy, że aż rozśmieszają innych. Podobno wyglądam wtedy jak Krasnal :)

Dzień 4

Ostatnio coś rzadko korzystam z aktywności, jaką jest spacer. Podobno to przez pogodę, jest wietrznie i rodzice martwią się, szczególnie, że czekają mnie szczepienia. Mam nadzieję, że o nich zapomną, ja nie lubię igieł :( Ale akurat dzisiaj na spacerku byłem :) Widziałem śnieg i bałwany! Nawet strzeliłem sobie z nimi fotkę! Jest zima, jakiej podobno dawno nie było. Nie wiem, co oni się tak dziwią, w końcu to niezwykła zima – pierwsza zima ze mną na świecie :D Śnieg pada i pada, a ja sobie go obserwuję przez okno. Jest pięknie!

Dzień 5

Bardzo lubię kiedy mama lub tata biorą mnie na ręce do odbicia. Pion to niezwykle rzadka pozycja, którą obecnie przybieram, więc przy ich niewielkiej (;) ) pomocy udaje mi się obserwować świat z innej perspektywy. Wtedy wszystko nabiera sensu, proste, bo widzę wszystko dokładniej! A jak potrafię przy tym beknąć. Żałujcie, że tego nie słyszycie :D

Dzień 6

Dzisiaj cały dzień chce jeść i już! Nie pytajcie dlaczego! Po prostu dawajcie cycka!!! Płaczę, marudzę, złoszczę się, a do tego macham rękami i nogami, żeby nie było wątpliwości! Nic mnie nie pocieszy oprócz piersi mamy. Non stop będę pił mleko, a co! Kto mi zabroni?!

Dzień 7

Od dzisiaj płaczę prawdziwymi łzami! To takie efekt tego skoku? Ja nic nie rozumiem…eee tam. Ważne, że moje oczy po kuracji kroplami* w końcu nie ropieją i mogę bez trudu obserwować świat! :)

Dzień 8

Dzisiaj dzień wizyt u lekarzy, na marginesie nie przepadam za nimi (!). Byłem u chirurga z pępkiem (tzw. niedopadnięty kikut pępowinowy! ohoho). Rodzice mieli nadzieję, że mi go usunie, tak jak obiecywał lekarz rodzinny. A ten dziad, tak właśnie dziad! Miał ze 100 lat! Mówię Wam starszego lekarza nie widzieliście. Nie chcę tu nikogo obrazić, ja lubię starsze osoby, uważam że są doświadczone i ufam im, ale w tym przypadku rodzice powinni mnie do gabinetu nie wpuścić, widząc wiek przyjmującego. Spryskał pępek (brzuch, a nie pępek bo nie mógł w niego trafić, przecież wzrok nie ten sam co za młodu!!! Kończąc wizytę nie mógł pan doktor odczytać daty w kalendarzu…)  jakimś specyfikiem w taki sposób, że mnie poparzył i mam ranę z pęcherzem wypełnionym płynem surowiczym! Czy muszę opisywać jaki to ból? Na dodatek zostanie mi blizna! Rodzice to myślałem, że się popłaczą, gdy w domu zobaczyli mój brzuszek w takim stanie. Są załamani! Nikt się tego nie spodziewał :/ A lekarz taki dorosły i do winy się nie przyznał, gdy tata do niego zadzwonił. Szkoda gadać. Teraz będziemy przemywać i pępek i ranę, a więc męki mej CD.

Potem byliśmy u ortopedy, tu trafiliśmy na formalistę. Chyba mówiąc ani razu nie spojrzał nikomu w oczy, a mówił wszystko takim tonem jakby to powtarzał po raz n-ty przez sen. Na cale szczęście wykonał usg moich bioderek bez szwanku dla mnie i z dobrym wynikiem!

Dzień 9

Bardzo lubię leżeć na golaska! Hihi w końcu takie piękne ciało po co chować pod szmatami? :D Jak już nie mam na sobie ubrań i pampersa to wyczuwam co się będzie działo :)!  Wtedy wypluwam smoka i czekam, obserwując ruch w pokoju ;) Zazwyczaj kończy się to jednym z moich ulubionych zajęć – kąpielą :D

Dzień 10

Dzisiaj przy kąpieli po raz pierwszy babcia nie trzymała mnie za rączki. Podobno wyjechała :(  Będę tęsknił! Nie wiem czy wiecie, ale ja podczas kąpieli muszę się czegoś trzymać, a jak nie mam czego to mocno zaciskam piąstki (tak mocno, że robią się fioletowe)  i wciskam je prawie pod paszki. Po kąpieli zawsze czuję się jak w SPA – mama smaruje mnie oliwką lub kremem, a tata wyciera i czesze główkę oraz dba by smoczek był na swoim miejscu. Taaak, smoczek jest wymagany! Bo ja tam póki co za tym SPA to nie przepadam, a szczególnie za jego zakończeniem, a więc ubieraniem, bleh! Kąpiel to taki nasz rytuał.

Dzień 11

Dzisiaj byłem po raz pierwszy w wielkim centrum handlowym! Ile tu było ludzi! Rodzice kupili mi m. in. nowe smoczki :D Ci to wiedzą co dobre :D Niestety okazało się, że mama ma w jednej piersi zastój pokarmu, co bardzo ją boli. Już ja jej pomogę uporać się z tym problemem, bo kto jak nie Mały Ssak :D

Dzień 12

Chyba moje ssanie jest najlepszym lekiem dla mamy, bo już ma lepszy humorek i samopoczucie :) Jestem lekiem na całe zło :) Właśnie testujemy nową pozycję karmienia spod pachy. Całkiem wygodnie i mogę patrzeć prosto w oczy mamy bez trudu :) Czasami zdarza się, że podczas karmienia pierś wypada mi z buzi, wtedy głośno krzyczę, że tak nie może być!

Dzień 13

Wcześniej, gdy spałem po lewej stronie mamy, ciągle patrzyłem na prawo. Rodzice myśleli, że to moje upodobanie, a lekarz stwierdził, że w brzuchu pewnie taką pozycję obrałem i tak mi zostało. Mylili się wszyscy ;) Teraz, gdy śpię z prawej strony mamy, ciągle patrzę na lewo. Ja po prostu wiem, gdzie ona jest i chcę mieć z nią kontakt wzrokowy :D!

Dzień 14

Dzisiaj wysoko podniosłem główkę leżąc na brzuszku! Jestem Zuchem! Mama i tata, aż piszczeli z radości. Jestem silny to co się będę lenił! Trochę poćwiczyć też trzeba, a nie tylko leżeć i leżeć!

Dzień 15

Dzisiaj rano sobie z mamą sporo porozmawialiśmy i pośmialiśmy się! Tak już będziemy sobie gadać codziennie :) Taki mam plan, lubię planować, mam to po rodzicach :) Tylko póki co ich o swoich planach nie informuję (hi hi)! Potem witałem tatę wracającego z pracy, a na koniec dnia grzecznie wykąpałem się i zasnąłem. Takie dni to ja lubię. Pełen luz.

Dzień 16

Uwielbiam popołudniową drzemkę. W godzinach 12.00-14.00 śpi mi się cudownie. Wtedy mama może nadrobić zaległości w pracach domowych ;) Czasami pomagam jej w prasowaniu: ona prasuje, a ja nadzoruję ;)

Dzień 17

W nocy śpię, rano też, potem rozmowa z mamą, popołudniowa drzemka, a najgorzej jest wieczorem! Tak bardzo nie mogę się doczekać kąpieli, że płaczę i marudzę. Poza tym, jak już wspominałem, uwielbiam, gdy rodzice noszą mnie na rękach, a żeby to osiągnąć trzeba tylko trochę ulać i popłakać ;)

Dzień 18

Dzisiaj po kąpieli wreszcie pożegnałem się z pępkiem! Dorośleję :)! Rodzice w to nie mogli uwierzyć! Tak długo przemywali go, chodzili z nim po lekarzach, a tu bęc ja dzisiaj postanowiłem ich zaskoczyć :)

PS. Dzisiaj pierwszy raz w życiu zobaczyłem choinkę i to prawdziwą! :)

Dzień 19

Byłem na zakupach z rodzicami, bo musimy przygotować się do świąt i moich chrzcin! Przez 2 godziny w wózku byłem baaardzo grzeczny! Tak w ogóle to bardzo lubię jeździć autem. Tutaj są interesujące oraz co ważne zmieniające się widoki za oknem i dobrze się śpi :)

Dzień 20

Wyrosłem z rozmiaru 56! Rodzice nie wiedzą kiedy to się stało, ja w sumie też nie wiem. W każdym bądź razie mleko od mamy piję tak szybko i łapczywie, że często zdarza mi się zachłysnąć i kaszleć, a co potem? Potem dalej piję :D

Dzień 21

Dzień był super do czasu… Po 16.00 rodzice zabrali mnie do zatłoczonej przychodni, a tutaj znudziło mi się stanie w kolejce (pół godziny?! kto to widział!). Już myślałem, że to jest najgorsze, gdyby nie dwie igły wbite w moje oba uda! Rozkleiłem się totalnie! Rodzice prawie też! Ależ to bolało :( Gdyby mama nie trzymała mnie na rękach podczas całego zabiegu to natychmiast nauczyłbym się chodzić i stamtąd uciekł!!! Tata zamilkł ze strachu, mama mnie mocno tuliła, a ja krzyczałem głośno, a łzy kapały jak grochy. Mimo to, wszyscy zgodnie uważamy, że byłem bardzo dzielny ;)

Dzień 22

Odsypiam szczepienie – to było taaakie męczące! Poza tym dzień jak co dzień :) Z rana opowiadam mamie, co mi się śniło, a wieczorem tacie, co porabiałem podczas dnia („auuu”, „aguu”). Kąpiel była bardzo przyjemna, a ja już praktycznie sam trzymam swoją główkę w wanience ;)

Dzień 23

Może jeszcze nie znam słów i nie umiem ich wymówić, ale bardzo lubię, gdy ktoś mi czyta. Już się nie mogę doczekać kiedy sam się nauczę czytać i chwycę za książkę :) A tymczasem czyta mi mama. Moja pierwsza lektura to „Miłość” Astrid Desbordes, Pauline Martin.

Dzień 24

Jak na czas przedświąteczny przystało dzisiaj razem z mamą śpiewałem kolędy :) Tato poszedł na spotkanie organizacyjne przed chrztem, a my włączyliśmy światełka na choince, kolędy i trochę poszaleliśmy :D Kocham, gdy ktoś mi śpiewa :D

Dzień 25

Jeszcze tak do końca nie wiem co to są święta, ale choinka jest klawa ;) Bardzo mi się podoba! Jest prawdziwa, ma piękny zielony kolor i  wspaniale migające światełka. Jak troszkę podrosnę to pozrzucam bańki i zjem z niej cukierki :D Mam plan!

Dzień 26

To nasza pierwsza wspólna wigilia :) Na dodatek przygotowujemy się do chrztu, więc jestem bardzo grzeczny. Rodzice sprzątają, robią zakupy, krzątają się i czuję, że troszkę się denerwują. Najbardziej boją się, że będę płakał lub się rozchoruję, a ja mam swój plan ;) Ale fajne takie wspólne świętowanie i dobre życzenia :)

Dzień 27

Dzisiaj poznałem ciocię, wujka i moją siostrę cioteczną. W domu jest gwar. Czuję, że jutro coś się będzie działo, ale ja w przeciwieństwie do reszty jestem bardzo spokojnym człowiekiem w tej kwestii :D

Dzień 28

Ale zamieszanie! Zostałem wystrojony w garniturek (mam nawet muszkę na sobie!) i pojechaliśmy do wielkiego Kościoła. Tam Pan w czerwonej sukience ;) mnie polał wodą ze złotego kielicha. To się nazywa chrzest, a było ich 9 na tej mszy. Ja zachowywałem się jak Anioł :D Rodzice są oczywiście dumni ze mnie. W Kościele bardzo mi się podobało, interesujące miejsce :) to po co płakać czy marudzić :)

Dzień 29

Moja 3-letnia siostra Nicola podawała mi dzisiaj smoczek do buzi. To było bardzo miłe. Dostałem dużo prezentów i pamiątek oraz zabawek i ubranek. Fajne takie chrzciny :D Nie było tak strasznie poza tym, że cały dzień nie spałem z wrażenia!

Dzień 30

Skończyłem 2 miesiące! Kiedy to minęło i jak to się stało nie wiem ani ja ani moi rodzice! Czas dosłownie pędzi! A ja czekam na nowy rok. To tak gwoli podsumowania: nie mam już pępka, przytyłem, pozbyłem się żółtaczki, gaworzę sobie, wyrosłem z rozmiaru 56 i z pampersów numer 1, umiem się kąpać i jeść z piersi – tyyyyyle postępów! :D

Dzień 31

Wszyscy mówią, że jestem bardzo podobny do taty. Po mamie natomiast mam grupę krwi. Myślę, że się jeszcze troszkę zmienię, bo nawet teraz codziennie wyglądam inaczej! Ale jestem Słodziakiem nad Słodziakami dla swoich rodziców  to jest pewne! :D

Taki jestem po 2 miesiącu: 57 cm i 4740 g. Zucha :D:D:D

*krople do oczu Tobrex polecam serdecznie, są na receptę, ale w przeciwieństwie do innych specyfików nam pomogły!

 

Opublikowano dziennik mojego syna | Otagowano , , , , , , , , | 6 komentarzy

Dziennik mojego syna – 1 msc

Postanowiłam założyć dziennik mojego synka, pisany z jego perspektywy :) Na pamiątkę :) Mam troszkę do nadrobienia, więc startujemy, a oto 1 miesiąc i nasze perypetie:

Dzień 1 – 28/29.10.2016

Urodziłem się o godz. 22.20 w dniu 28.10.2016! Z brzucha mamy próbowałem się wydostać już od godz. 2.00. Mama mówi, że gdyby nie coś o dziwnej nazwie „oksytocyna” to rodziłaby mnie dłużej niż dobę. Podobno kiedyś nie było tego na „o” i wtedy kobiety rodziły po kilka dni. Chyba bym tego nie zniósł! I tak mocno się zmęczyłem, aż się zrobiłem fioletowy z tego wysiłku! Na całe szczęście w końcu się wydostałem z brzucha mamy, a przejście nie było zbyt szokujące, bo mama urodziła mnie w wodzie! W brzuchu było fajnie, ale jak pomyślałem, że jeszcze 2 tygodnie to stwierdziłem, że nie zniosę tej ciasnoty! W końcu 3230 g. to już kawal chłopa ze mnie! Było ciężko bo zaplatałem się w pępowinę, która oplotła mnie wokół szyi  i brzuszka, ale sam pomogłem sobie rączką i pani położna zdziałała cuda ;)! Pierwszą dobę na tym świecie poświęciłem odsypianiu porodu. Kiedy tylko się urodziłem mama mnie poprzytulała. Potem, gdy ona rodziła łożysko i zszywano jej krocze znalazłem się w objęciach wzruszonego taty. Trochę zgłodniałem, więc przy najbliższej okazji od razu wczepiłem się w mamy pierś, a co! W końcu ssanie to mój konik! ;) Potem już tylko sen. No czasami zerkałem na mamę, a ona mnie obserwowała bez ustanku noc i dzień :)

Dzień 2

Rodzice mówią, że od razu ich oczarowałem. Wystarczyło, że spojrzałem i już kochali, a nawet wcześniej ;) Słyszałem jak dziwili się, że od razu umiem ssać i to tak pięknie! W końcu w brzuchu trochę poćwiczyłem i ssanie i czkawki ;) Niestety potem coś się dzieje i jedzenie ulewa mi się przez buźkę i nosek. Jak można jeść z zatkanym noskiem! Krzyczę na mamę trochę. Ona przerażona zabiera mnie do pani położnej, która dzięki magicznym kroplom odtyka mój nos. Jednak jest bardzo niemiła, nie polubiłem  jej, mama chyba też…Jakoś tak przez ten kryzys noskowy nie mogę złapać piersi mamy. Wiem, że ona próbuje i stara się, ale mój głód sięga apogeum. Poza tym, tam w piersi jeszcze niewiele tego jedzenia. Jakaś pani zabiera mnie od mamy i wielką strzykawą podaje dużo białego pokarmu. Już mi się nie chce płakać. Wracam do mamy i nie wiem dlaczego, ale ona mnie przeprasza i płacze. Odpływam. Zasypiam.

Dzień 3

Dzisiaj powiedzieli, że idziemy do domu. Stresik jest! Hormony buzują! Na dodatek dalej nie mogę złapać piersi do buzi. Głośno krzyczę! Pani ubrana w biały fartuch szarpie moją głowę i na siłę próbuje wcisnąć mi brodawkę do buzi. Teraz to już mnie baaardzo zdenerwowała. Mamę też, widzę, że jest cała mokra od potu i łez! Stara się, ale nikt jej nie pomaga. A osoby w białych fartuchach denerwują ją równie bardzo, co i mnie. Na dodatek jedna z nich powiedziała, że jestem leniwy i zjem tylko to, co mi się wydusi! Już ja jej nawrzucałem! Krzyczałem chyba z godzinę! Mama dostała białej gorączki, a ja znowu strzykawkę jedzenia. To mnie trochę udobruchało. Ale mamę nie…Słyszałem, jak mówiła, że się martwi, tata też się wystraszył, babcia poprosiła panią w białym fartuchu o parę rad odnośnie karmienia mnie. Mama ma już piersi pełne pokarmu, ale co z tego, ja nie będę chwytał po tym jak mnie obrażono i wyszarpano!

Nie ma to jak w domu. Tutaj czekała na nas druga babcia, a ja smacznie zasnąłem w swoim łóżeczku! :)

Dzień 4

Mamy totalny kryzys! Rodzice dostają tzw. baby bluesa. Mama płacze, tata ma paranoję. Ja denerwuję się przy piersi, bo nie mogę jej złapać, poza tym jestem baaardzo głodny! Dzisiaj nawet nie mam czym zrobić kupy! To martwi rodziców jeszcze bardziej! Na całe szczęście mama ma pokarm i jakimś dziwnym urządzeniem wyciąga go z siebie i podaje mi. Jest pyszny! Dzisiaj też po raz pierwszy spróbowałem tzw. smoczka. Wspaniały wynalazek :) Uspokaja mnie chociaż na chwilę :) Wycisza i powoduje, że jakoś tak mi dobrze i bezpiecznie ;)

Czwarta doba to również dzień mojej pierwszej kąpieli. Na początku trochę mnie zszokowało, że znowu trafiam do wody. Hę? Ale po chwili się przyzwyczaiłem i nawet pomagałem chlapać nogami! Ba! W końcu w wodzie spędziłem ostatnie 9 miesięcy i w wodzie się urodziłem ;)!

 

Dzień 5

Całą noc ratował nas tzw. laktator. Co prawda jadłem mleko mamy, ale z butelki. Ona nie odpuszcza prób przystawienia mnie do piersi. Ale ja pamiętam, co było w szpitalu i głośno protestuje. Mam traumę. Poza tym ona też jest zbyt spięta. Widzę, jak rodzice cierpią słysząc mój płacz, ale co zrobić.  Ratuje nas ciocia, która jest położną. Sama jej obecność powoduje, że i ja i mama na pełnym luzie karmimy się książkowo! A co! Przecież mówiłem, że umiem ssać ;)

 

Dzień 6

Sukces laktacyjny! Po kryzysie mamy cud! Jesteśmy spokojni i karmimy się pięknie, co 2 godziny! Rodzice budzą mnie tak często, bo podobno mam żółtaczkę. Nie wiem co to jest, ale pasuje mi to budzenie, bo apetyt jest :) Ważę 3080 g. To już postęp, bo w szpitalu moja waga spadła poniżej 3000 gram! Mamie dzisiaj zdjęto szwy z krocza. Mnie zbadano, podobno wszystko jest na dobrej drodze. Robimy postępy!

Dzień 7

1 tydzień za nami! Kiedy to minęło! Teraz kiedy regularnie dostaję posiłki czuję się znacznie lepiej! :) Tylko rodzice budzą mnie na jedzenie, sam bym raczej się nie obudził, bo mi się nie chce. Jednak pokarm od mamy jest przepyszny!

Dzień 8

W nocy ładnie spałem. W dzień mam wilczy apetyt, więc jem co godzinę. Dzisiaj troszkę mniej się uśmiecham, bo generalnie to śmieszek ze mnie. Raz nawet uśmiechnąłem się, gdy rodzice przytulali się nad moim łóżeczkiem! A co! Niech mają radochę, cieszą się jak dzieci ;) Jestem grzeczny, a spanie w dzień wychodzi mi dużo lepiej niż w nocy. Dzisiaj odwiedziła nas pani położna. Podobno dalej ważę 3080, a mój pępek niedługo odpadnie! Hurra!

Dzień 9

W nocy na przemian jem, sikam i … mam czkawkę! :) Ale jakie mam piękne sny! Śmieję się przez sen ;)! Rodzice mówią, że są zmęczeni, ale widzę, że cały czas się we mnie wpatrują! Moją ulubiona pozycją do snu jest prawy bok :) Mógłbym tak spać ciągle, co trochę martwi mamę i tatę.

Dzień 10

Tata zarejestrował mnie w urzędzie! Mam swój pesel i jestem Małym Obywatelem! :D

Dzień 11

Rodzice mówią, że mnie mocno kochają! Ja też ich kocham! Widzę, że są zmęczeni, ale dla mnie zawsze znajdują siły :D

Dzień 12

Co dzisiaj? Pierwszy śnieg tej zimy i w moim życiu :) Pierwsza moja wizyta u lekarza rodzinnego i byłem bardzo grzeczny! No tylko 3 razy zsiusiałem się poza pampersa. Nasiusiałem sobie nawet do ucha :D  Niech mnie tam zapamiętają ;) Ropieją mi oczy, rodzice ciągle nad nimi stoją i przemywają, ale ja jestem cierpliwym człowiekiem ;) Właśnie męczy mnie czkawka, jak zwykle! To akurat po wyjściu z brzucha się nie zmieniło i jest tak samo częsta!

Dzień 13

Dzisiaj po raz pierwszy zostałem w domu sam z mamą, bez taty i babci. Wyzwanie przyjęte :D Zjadłem i spałem jak anioł ;)

Dzień 14

Dzisiaj mam wielki apetyt. Jem co godzinę od 5.00. Dzisiaj przyjechała ciocia i dziadkowie. Ile wrażeń! Pełna chata, a podczas kąpieli towarzyszyło mi 5 osób! :P Gdy rodzice położyli mnie na brzuszku, ze 3 razy wysoko dźwignąłem swoją dużą i ciężką głowę! Jestem siłacz! A rodzice jacy dumni :D

Dzień 15

Dzisiaj w dzień dłuugo nie spałem i patrzyłem kto nas odwiedził. Na rękach nosiła mnie i huśtała ciocia. Kupiła mi też eleganckie śpiochy i mój must have – pampersy :D Rozglądałem się uważnie i przyglądałem tym Dziwolągom, a wszyscy noszą okulary na nosach, ależ to konstrukcje :) Strasznie płakałem przy rozstaniu z ciocią ! Mama bardzo się boi, gdy ja tak nagle płaczę, jeszcze nie kuma o co mi chodzi ;)

Dzień 16

W nocy byłem bardzo zły, bo rodzice mnie zbudzili, a ja miałem takie piękne sny! Oni bardzo boją się o tę żółtaczkę, co mnie dopadła i budzą mnie co 3 godziny! Denerwujące! Szczególnie, gdy się mocno śpi! Byłem bardzo zmęczony, chciałem odpocząć, więc na nich nakrzyczałem! W dzień ładnie i często zajadam, ale też już trochę się rozglądam co gdzie jest ;)

Dzień 17

Zdarza mi się zwymiotować przez nosek i buźkę, a rodzice wtedy wpadają w mega panikę! Bardzo się martwią, szczególnie mama, która ma paranoję czy się najadam. Ona po prostu nie widzi, jak dużo udaje mi się wypić z jej piersi! Ha!

Dzień 18

Dzisiaj pobrano mi krew. Troszkę bolało i straciłem cierpliwość, bo długo to trwało. Pani w białym fartuchu mówiła, że to dlatego bo moja krew jest gęsta i powoli spływa. A ja się zdenerwowałem i ją podrapałem. Po powrocie więc mama po raz pierwszy obcięła mi paznokcie :) to dobrze bo po swojej buzi też nie raz mi się udało podrapać boleśnie!

Dzień 19

Dzisiaj znowu byłem na wizycie u lekarza i dostałem receptę  na kropelki do moich biednych oczu. Ropa je wprost zalewa. Rodzice przemywają, masują, zakraplają. Oby to pomogło! Dzisiaj po raz pierwszy zostałem sam z babcią, a mama z tatą pojechali na szybkie zakupy! Daliśmy radę :)

Dzień 20

Ćwiczymy z mamą, jak to będzie gdy będziemy sami po powrocie taty do pracy. Nie jest źle, powoli nabieramy wprawy. Poza tym jest z nami babcia, z którą mogę czasami pogadać, albo poda mi smoka, a czasami polula ;) Podobno, jak troszkę podrosnę nie będzie mogła mnie wziąć na  ręce, bo ma chore nogi, szkoda.

Dzień 21

Pierwszy spacer w wózku! :D Świat jest piękny! Była ładna pogoda, ale bardzo wiał wiatr. Trochę się porozglądałem i zasnąłem. Słońce i świeże powietrze – tego mi trzeba było! :)  Spacerowicz całe  20 minut! :D

Dzień 22

Dzisiaj po raz pierwszy wybraliśmy się na spacer całą trojką: mama, tata i ja :D 30 minut na dworze to jest to, co lubię :D

Dzień 23

Znowu spaceruję sobie. Jest wspaniale! Trochę trzeba mnie ubierać przed wyjściem, ale jestem cierpliwy i czekam na kolejne spacery!

Dzień 24

Dzisiaj znowu była u nas pani położna. Ze mną nie ma problemów, więc po 2 minutach zniknęła! ;) Ale, ale zważyła mnie i zgadnijcie jaki jest wynik! 3850! :D:D:D Mama pęka z dumy, że tak mnie wykarmiła ;) Na tę chwilę mogę wymienić moje 4 ulubione zajęcia: 1. Ssanie cysia. 2. Ssanie smoczka. 3. Kąpiel 4. Spacery.

Dzień 25

W dzień zasypiam tak mocno, że śpię bez ruchu i dźwięku, szczególnie wieczorami. W nocy już tak bardzo nie chce mi się spać. Jednak nie budzę się z wrzaskiem, bo nie chcę wystraszyć rodziców ;) Zaczynam się ruszać, stękać, jęczeć i od razu mama wie czego chcę ;)

Dzień 26

Jestem taki fotogeniczny, że mama i tata nie mogą nadążyć z robieniem mi zdjęć. Dzień bez zdjęcia to dzień stracony ;)

Dzień 27

Mój pępek jednak bardzo dobrze się trzyma i nie chce opuszczać mojego brzuszka :/! Rodzice się martwią i ciągle go dokładnie przemywają. Mam nadzieję, że niedługo odpadnie. Byłoby mi znacznie wygodniej! 

Dzień 28

Razem z babcią i mamą spacerowałem, aż godzinę! :) Świeciło słoneczko i było baaardzo miło :D A tata zrobił mi niespodziankę i kupił mega Misia :D Będę próbował go przerosnąć :D

Dzień 29

Odwiedziła nas ciocia i dała mi w prezencie moją 1 lekturę: „Miłość”. Mama się bardzo:) ucieszyła, że będzie mi czytała o tym, jak mocno mnie kocha ;)

Dzień 30

Dzisiaj po raz pierwszy pojechaliśmy do mieszkania dziadków, gdzie zrobiliśmy dziadkowi urodzinową niespodziankę! Ale się ucieszył! ;) Tam po raz pierwszy w życiu zobaczyłem kota. Co za włochate stworzenie! Cały dzień nie spałem, a wieczorem po kąpieli padłem!

Dzień 31

Cały tydzień spacerowaliśmy. Póki pogoda dopisuje wychodzimy się troszkę powierzyć ;) W wózku bardzo smacznie mi się śpi :) Dzisiaj mama wyciągnęła z mojego lewego oka mega wielkiego włosa. Nie wiem skąd on się tam wziął! Bardzo mi przeszkadzał, a teraz taka ulga! Cierpliwie wytrzymałem całą operację, bo już od tygodnia rodzice pracowali z kroplami i solą nad moimi oczami.

Taaki jestem po 1 miesiącu życia: 56 cm i 3850 g. Szczęścia !!!

rąsia

Opublikowano dziennik mojego syna | Otagowano , , , , , , | 10 komentarzy

Zimno?

Ślę ciepło i rysunek, który od paru lat rozśmiesza mnie baaardzo (krąży w Internecie, autor nieznany), a jednocześnie jest jakże adekwatny ;)

zimno

Opublikowano samo życie | Otagowano , , , , | 4 komentarzy

A na 2017…

W nowym roku życzę Wam zdrowia i miłości, bo to najważniejsze :)!

Nie przejmujcie się błahostkami i cieszcie się z małych rzeczy :)

ks1
Przesyłam Wam ciekawy fragment książki Roberta B. Cialdini „Wywieranie wpływu na ludzi”. Tutaj autor obrazuje metodę kontrastu, stosowaną do wywierania określonej reakcji innych osób. Według mnie list ten pokazuje również, że zbyt często przejmujemy się drobnymi sprawami, a przecież zawsze może być gorzej! Tekst ten przesyłam jako uzupełnienie do moich życzeń, aby nowy rok nie był gorszy od minionego! Pozdrawiam!

Opublikowano książka, samo życie | Otagowano , , , , , | 6 komentarzy

Jestem!

Przepraszam za tak długą nieobecność…Wybaczcie, ale w moim życiu wydarzyło się coś wspaniałego! Coś, czego nie da się opisać słowami… :)

IMG_1565

 

28.10.2016 zostałam mamą :)!!!

Opublikowano samo życie | Otagowano , , | 5 komentarzy

O włos od pomocy

Co można zrobić z obciętymi włosami? Pomóc innym :)

Peruka dla osób chorych na nowotwór to bezcenny dar. Włosy można przekazać wysyłając je pocztą organizacjom zajmującym się tematem lub biorąc udział w akcjach realizowanych przy ich współpracy z określonymi salonami fryzjerskimi.

 Potrzebne są tylko włosy długie – takie, które po ścięciu będą mieć co najmniej 25 cm. Mogą być malowane, ale nie tlenione. Z obciętych pukli powstają naturalne peruki, które nieodpłatnie zostaną przekazane potrzebującym osobom – po chemioterapii, operacjach, intensywnym leczeniu.

Sama kiedyś obcięłam bardzo długie włosy, które przechowywałam na pamiątkę. Teraz usłyszałam o tej akcji i już wiem, co z nimi zrobię, oraz co zrobię, z tymi które mam jeszcze na głowie ;) Polecam! A oto przykłady, gdzie można się zgłosić ze swoimi włosami:

http://www.raknroll.pl/co-robimy/programy/daj-wlos/


http://wegirls.pl/nasza-fundacja/

Opublikowano samo życie | 2 komentarzy